Anatomia rysunku: komiks
1 vote, 5.00 avg. rating (95% score)

1. Najpierw kilka zasad

* Wyraźne kontury
* Podział na kadry
* Wprowadzenie tekstu
Czyli wszystkie komiksowe ‚dymki’ z dialogami, podpisy pod obrazkami, wyrazy wyrażające odgłosy np ‚bęc!’, ‚bum!’ ,’bziuuum!’ 🙂
* Postacie wyraziste, ciekawe, przerysowane, o widocznych cechach charakteru
* Przesada
Czyli np za duży nos, mocne wyrażanie emocji, wyolbrzymienie cech charakteru itp. Idealnym przykładem takich postaci są Dexter i Dee Dee z kreskówki ‚Laboratorium Dextera’ (uwielbiam tą bajkę!). Ona ma malutkie ciałko, długie nogi i wielką głowę a on jest śmiesznie niski.
* Dynamizm
Postacie mogą skakać, poruszać się z prędkością światła, mieć nadprzyrodzone moce. Ich ruchom często towarzyszą kreseczki, które odzwierciedlają poruszanie się.

Oczywiście tych zasad nie trzeba się sztywno trzymać …
… ale o tym później.

2. Kreowanie postaci

Zanim zacznie się szkicowanie warto pomyśleć nad bohaterami swojego komiksu. Ja wykonałam kilka szkiców Małego Elfa czyli mojej postaci. Fajnie, gdy na rysunkach postać można zobaczyć w rożnych pozach. Przydatne też okazuje się wcześniejsze dopracowanie ubrania, fryzury i atrybutów. Lepiej mieć to wszystko zaplanowane na początku. Po co? Po to, by w trakcie rysowania nie głowić się nad tym czy postać ma kwiat we włosach z lewej czy prawej strony i uniknąć wpadek w stylu ‚na poprzednim kadrze bohater trzymał taki miecz a na kolejnym już inny’.
Bardzo fajną rzeczą jest przedstawienie swoich znajomych jako komiksowe postacie. W ich tworzeniu warto wyolbrzymić cechy wyglądu i charakteru, tak by można było bez trudu odgadnąć kto jest kim. Oczywiście takie coś do łatwych nie należy… ale warto popróbować.

Oto moja postać:

Nadałam jej cechy charakteru, zaprojektowałam ubranko i pokazałam z różnych stron. Przy rysowaniu postaci z profilu warto zaznaczyć sobie na jakiej wysokości co się znajduje, żeby widok z boku i z przodu się pokrywał.

3. Etapy rysowania komiksu

a. Najpierw trzeba dokładnie zaplanować całą historyjkę i kadry. Ja wymyśliłam jedną, krótką scenkę, bo nie umiałam zaplanować nic bardziej ambitnego. Oto przykład przejścia od pomysłu do scenariusza:
Pomysł:
Ponieważ natura obdarzyła mnie umiejętnością baaaaardzo głośnego kichania (kto mnie zna ten wie, że potrafię doprowadzać tym ludzi do zawału) postanowiłam wyrazić to za pomocą mini-komiksu.
Wstępny zarys:
Zamierzałam pokazać Małego Elfa, któremu zbiera się na kichanie, jego głośne kichnięcie i tragiczne konsekwencje.
Scenariusz:
(1,2,3) Elfik z otwartą paszczą oczekuje na kichnięcie. Na kolejnych kadrach coraz szerzej otwiera buzię. Wszystkiemu towarzyszy odgłos „AAA…’
(4) Następuje mega kichnięcie.
(5) Mały Elf stoi zawstydzony a w tle widać powalone drzewa i słupy telegraficzne oraz ogólnie pojęty bajzel.

b. Potem swój scenariusz należy zebrać w kadry. Są różne metody rozplanowania. Można ‚grzecznie’ poukładać scenki w równych, przylegających kwadracikach lub trochę poszaleć. Prostokąty mogą się na siebie nakładać i różnić się wielkością. Najważniejsze sceny mogą być większe od pozostałych. Aaa… i jeszcze jedno. Nie koniecznie trzeba używać linijki. Prostokąciki nie muszą być prostokącikami. Mogą być lekko wypukłe, lub wklęsłe. Jeśli układ jest skomplikowany warto ponumerować okienka.

Ja zdecydowałam, że trzy pierwsze kadry będą do siebie przylegać (bo sceny opowiadają o tym samym), kolejny kadr będzie nieco większy, oddzielony od nich a scena finałowa rozegra się na dole i będzie największa.

c. Czas na wstępny szkic. Wszystko trzeba sensownie rozplanować w kratkach. Poszczególne elementy powinny dobrze wypełniać przestrzeń. Należy też zostawić miejsce na dymki i ewentualne podpisy w stylu ‚później’, ‚następnego dnia’. Pamiętajcie, że możecie niektóre rzeczy narysować poza wyznaczonymi liniami kadrów. To wygląda ciekawiej.
U mnie np dymki zgrabnie wystają z prostokącików a scena finałowa rozgrywa się bez ramki.

d. Po wykonaniu szkicu można już spokojnie zająć się konturowaniem. Ja użyłam do tego zwykłego, czarnego długopisów ale od koleżanki (zapalonej rysowniczki mangi) dowiedziałam się, ze lepszy jest cienkopis. W każdym razie poprawiamy ostateczne linie, tak by powstał czysty i przejrzysty szkielet komiksu. A potem można już wymazać ołówek. Tylko odczekajcie jakiś czas! Najlepiej co najmniej 15 minut, by tusz się nie rozmazał przy gumowaniu. Przed konturowaniem warto dokładnie przyjrzeć się szkicowi, by znaleźć i wyeliminować ewentualne błędy w anatomii i detalach.

Ja zwykle poprawiam tylko to, co znajduje się na pierwszym planie. Tło zostawiam bezkonturowe tak jak tutaj:

(Po kliknięciu w obrazek wyświetli się większa wersja)

e. A teraz najfajniejszy etap (przynajmniej dla mnie): kolorowanie. Można użyć czego dusza zapragnie. Do wyboru kredki, długopisy, copic markery (dla nielicznych szczęściarzy, których na nie stać), cienkopisy i różne inne kolorowe przybory. Można wypełniać kontury na różne sposoby, jednolicie lub z cieniowaniem,

W każdym razie ja preferuję cieniowany styl (zostało mi to z portretowania).

To takie są zasady (co prawda wymyslone przezemnie a nie ekspertów komiksu ale jednak zasady). Najpierw je poznajcie, by potem można było je umiejętnie łamać. Ja np w jednym z rysunków do komiksowego pierwszego planu dodałam realistyczne tło, malowane pastelami.

4. A teraz przykłady moich prac w stylu komiksowym

Wiem, wiem, wiem. Jak już mówiłam: mistrzem komiksu nie jestem… To tylko przykłady STYLU komiksowego (nie mylić z samym komiksem- komiks to historyjka obrazkowa podzielona na kadry).

Jeszcze tylko ‚kilka’ słów na koniec.
Mam nadzieję, że co po niektórych zachęciłam do tego stylu rysowania. Portretowanie nie jest dla każdego. Wielu może odnaleźć swoje ‚powołanie’ właśnie w komiksie. To bardzo kolorowy, żywy i ciekawy styl. Kreowanie własnych postaci sprawia dużą radość. Rysowanie komiksu może być świetnym sposobem na bujanie w obłokach. Przykład? Postać Małego Elfa nie wzięła się znikąd. To po prostu… ja sama, tylko w wersji komiksowej. Moja bohaterka dużo podróżuje (o czym ja marzę już od dawna), jest uzbrojona i urocza jak ja (w tej walizeczce jest m.in łuk i strzały), ma moje cechy charakteru i zachowuje się jak ja. W innych rolach obsadziłam moich znajomych (np. wampirzycą jest moja kuzynka Ela, którą może kojarzycie z rysunku ‚Ela przy oknie’ (do znalezienia na niebieskim blogu)). Pobawcie się trochę stylem komiksowym i spróbujcie narysować swoich znajomych jako postacie z kreskówek (ciekawe czy się rozpoznają?). A może nawet pokusicie się o stworzenie całego komiksu o sobie i swojej paczce?
Zachęciłam? To teraz od razu zniechęcę. Komiks jest trudny, bo wymaga hmmm… myślenia. W przerysowywaniu zdjęć nie trzeba się nad niczym zastanawiać. Po prostu się kopiuje rzeczywistość. W komiksie zaś kreujemy ją sami. Trzeba od podstaw zbudować postacie, scenografię i wymyślić interesującą historyjkę. I to właśnie odróżnia artystę od rzemieślnika. Bo KAŻDY po latach prób przerysuje dokładnie fotę ale niewielu potrafi stworzyć naprawdę dobry komiks.