Drakan: The Ancients’ Gates
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Drakan: The Ancients’ Gates

Hej, PeCetowcy, pamiętacie Rynn z Drakana? Pewno, że pamiętacie! To właśnie ta powabna dziewczyna miała sprowadzić Larę Croft do parteru. Udać jej się nie udało, więc – jak to baba – Rynn zmieniła barwy. Jej nowe przygody ukażą się bowiem na konsoli Playstation 2. Tym, którzy nie pamiętają niezwykle kobiecej przyjaciółki pewnego mało kobiecego smoka, winienem wyjaśnienie. Otóż w 2000 roku świat wciąż szalał na punkcie gry Tomb Raider. Żadna inna gra TPP nie mogła się z nią równać. Jednocześnie recenzenci, a także niektórzy co bardziej myślący gracze, czuli już ciężar serii i byli nią lekko znużeni. Nie podobało im się, że bajka ciągle się powtarza, że silnik się starzeje, że dystyngowana Brytyjka wciąż ograbia groby i rozwiązuje niemal te same zagadki.

Sprawę postanowiło rozwiązać kilka firm sądzących, że potrafi zaprogramować zgrabną dziewoję o odpowiednich gabarytach. Jedna z nich stworzyła Drakana. Fabuła tego przeznaczonego dla PC hitu przenosiła graczy do świata fantasy zamieszkanego przez smoki. Jeden z nich, Arokh, należał nawet do Rynn! Dzięki niemu dziewczyna podróżowała pomiędzy kolejnymi epizodami (lokacjami), staczając przy okazji efektowne, podniebne boje. Nie inaczej będzie w przygotowywanym Drakan: The Ancients’ Gates na PS2. Dzielna, skąpo odziana Amazonka z ciężkawym mieczem u boku i smokiem pod tyłkiem zmierzy się ze Złem, rozwiązując przy tym szereg questów, ostrzeliwując się z powietrza i fruwając pomiędzy ośmioma olbrzymimi światami.

Siłą programu mają być… dialogi. Rynn nie ograniczy się do likwidowania armii przeciwności czy biegania po polach, pustyniach, jaskiniach i lasach – od czasu do czasu spotka NPC-ów! Będzie mogła z nimi rozmawiać (animacje twarzy są ponoć super), polubić ich bądź znienawidzić. Stworzona w ten sposób, dość rozbudowana jak na gry TPP historia – ponoć nawet nieliniowa, choć nie bardzo w to wierzę – ma za zadanie wciągnąć graczy w świat programu i przywiązać ich do Rynn. Podobne zadanie spełniać będą filmiki generowane na silniku gry, jednak wyreżyserowane przez specjalistów, którzy reżyserii się uczyli. Pewne jest jeszcze tylko jedno – stosunek walk do zwiedzania dobrano dość sensownie. Wyniesie on bowiem równe 3:7, tak więc nikt nie powinien być zawiedziony. Inne liczby? Niektórzy twierdzą, że nie powinno ich zabraknąć w dobrej zapowiedzi. Tak więc – proszę bardzo.

W Drakan: The Ancients’ Gates pojawi się 15 dużych etapów z około 50 dużymi questami pobocznymi. Tyle samo co questów Rynn otrzyma (znajdzie, zdobędzie bądź zakupi w sklepie) broni; każdą z nich będzie nieco inaczej walczyć. Wśród nich blisko połowę stanowić będą łuki wraz z różnym rodzajem strzał. Autorzy gry przewidują też 30 rodzajów czarów i 32 rodzaje potworów, z którymi przyjdzie się Rynn ścierać. Czy można więc zaufać seattle’czykom z Surreal i oczekiwać prawdziwego hitu? Oj, dobrej gry spodziewać można się na pewno.

Wystarczy rzucić okiem na obrazki, by przekonać się, że grafika jest doskonała, dopracowana do ostatniego piksela. Drzewa wyglądają jak żywe, czasem spadnie śnieg bądź słońce zaświeci w oczy, zaś okoliczne góry toną w świetle księżyca. Ale czy po Drakan: The Ancients’ Gates można spodziewać się prawdziwego hitu? Chyba nie. Metal Gear Solid 2, GTA 3 i Silent Hill 2 to perełki, które zdarzają się naprawdę nieczęsto…