Teksty

Magic Trio: Świat Ilustacji 21

Tagi:

Zrobiło się zimno. Bardzo zimno. Pogoda zdecydowanie nie zachęca do spędzania czasu na zewnątrz. A szaruga za oknem wpędza w depresję. Owinięci w kocyki spędzamy popołudnia przeglądając Facebooka...  Stop!

Absolutnie nie namawiam do rezygnacji z kocyka. Ale zamiast grzać się ładowarką do laptopa, polecam kupek gorącej herbaty i dobrą książkę. Tytuł wybierzcie już sami.

Wspaniałą okazją do zanurzenia się w świecie ilustracji okazało się testowanie nowych kredek Magic Trio firmy KOH-I-NOOR.Na zdjęciu to te na górze:

Zdjęcie

Już na pierwszy rzut oka różnią się od tych, które znamy. Chyba każdy z nas miał kiedyś kredkę, która łączyła w sobie kilka różnych kolorów. Pamiętacie? Kredką tą można było jednym ruchem ręki narysować wzorzystą tęczę. Magic Trio działają na podobnej zasadzie. Tym razem jednak kolory zostały podobierane w pasujące do siebie trójki (np. trzy różne ocienienie zielonego), co sprawia, że efekt końcowy wygląda... jak nazwa wskazuje- magicznie.  

         

Intensywna paleta kolorów sprawiła, że na jakiś czas zdecydowałam sie porzucić realizm na rzecz fantazji. Wiem, że wszyscy kochają realistyczne, szczegółowe, ołówkowe rysunki.. Spójrzcie jednak za okno. Czy nie warto poprawić sobie nastroju energetycznymi, intensywnymi kolorami?

 

 Magic Trio są większe od standartowych kredek więc juz samo trzymanie ich w dłoni przywołuje falę pozytywnej energii. Ze względu na rozmiar wymagają użycia większej strugaczki. Ja mam taką:

Zdjęcie

 

Mój zestaw kredek ma 12 kolorów, jednak szybko przekonałam się, że w praktyce jest ich... 36. Każda kredka składa się z trzech, współgrających odcieni, których można używać na różne sposoby.

Metoda pierwsza to używanie każdego odcienia osobno. Wystarczy ustawić kredkę pod odpowiednim kątem tak, by pojawiła się konkretna barwa. Na początku idzie dość odpornie ale gdy już ręka się przyzwyczai można wypełniać gładko duże powierzchnie. Oto kolory jakie uzyskałam jedną Magic Trio (w kolorze Dandelion Medow):

Zdjęcie

Stosowanie ruchów kolistych sprawi, że trzy odcienie zmieszają się w jeden, nowy. Tym razem kluczem jest delikatność i warstwy. Dopiero gdy kilkakrotnie wypełnimy powierzchnię, otrzymamy gładki, jednolity kolor. Lewa strona przedstawia uzyskany w ten sposób kolor, prawa- ten sam kolor, dodatkowo wygładzony dołączonym do zestawu blenderem:

Zdjęcie

Stosowanie wyłącznie pierwszej metody byłoby jednak zbrodnią przeciwko możliwościom tych kredek. Dla przykładu obrazek wykonany JEDNĄ kredką:

Zdjęcie

 

Więcej kolorów:

Zdjęcie

 

Dość teorii. Czas na obrazki, które wykonałam przy uzyciu Magiców.

Pierwszy wykonałam zupełnie z wyobraźni. Inspiracją były książki o smokach oraz piosenka zespołu Wilki „Ja ogień Ty woda”. Taki też wybrałam tytuł dla rysunku.

Zaczęłam od szybkiego zaznaczenia białą kredką ogólnego szkicu. Kreski są widoczne dopiero pod światłem, dlatego nie jestem w  stanie pokazać tego kroku na zdjęciu. Zabieg ten miał na celu jak najlepsze rozplanowanie poszczególnych elementów na kartce. Potem, wzorem mistrzów tatuażu, dopracowałam kontury żółtą kredką, której jasny odcień jest łatwy do przykrycia.

Zdjęcie

Kolejne szczegóły nakładałam już kredką pomarańczową (Orange Flower) i niebieską (Water World), ponieważ właśnie w takiej kolorystyce będą smoki. Anatomię rysuję z pamięci, ponieważ jako fanka fantasy, widziałam wiele smoków (niestety tylko na zdjęciach, nie na żywo, ponieważ smoki wyginęły). Oczywiście ciała nie wyglądają dokładnie tak jak powinny ale nie przejmuję się tym zbytnio. Fantastyczne stworzenia mają to do siebie, że każdy może je sobie wyobrażać na własny sposób.

Zdjęcie

Kilka szybkich, spontanicznych ruchów i z lawiny kresek zaczęły wyłaniać się sylwetki smoków. Zdecydowanie dałam się ponieść. Zamiast ostrożnie stawiać kreski (jak to mam w zwyczaju) mocno dociskałam kredki do papieru, czerpiąc radość z intensywnych kolorów jakie zaczęły się pojawiać.

Zdjęcie

By rysunek był jeszcze ciekawszy dodałam kilka plam zupełnie nowych kolorów w kilku miejscach. Barwami dominującymi są czerwony i niebieski jednak plamki zielonego, różowego, szarego i fioletowego w kilku miejscach potęgują wrażenie ruchu. Wszystko wydaje się szalone, niespokojne. Intensywne kolory pogłębiłam dodatkowo blenderem.

Zdjęcie

Zdjęcie

 

 

Jeśli nie czujecie się mocni w rysowaniu z wyobraźni, nie szkodzi. Można także wykorzystać zdjęcia. Ja polecam wydrukowanie sobie fotografii, ponieważ włączony komputer jest bardzo rozpraszający i zdecydowanie nie sprzyja kreatywności.

 

Inspiracją do wykonania kolejnego obrazka, było zdjęcie, które zrobiła moja <kuzynka Ela>, podczas jednej z sesji zdjęciowych.

Zdjęcie

Od początku wiedziałam, że ta fotografia może posłużyć za bazę do ciekawej ilustracji. Nie macie takich zdjęć? Skorzystajcie więc z ostatnich promieni słońca i wybierzcie się na sesję. Fotografowanie jest ostatnio modne, więc ze znalezieniem kogoś kto ma w miarę dobry aparat nie powinno być problemu.

 

Na podstawie wybranego zdjęcia wykonałam kilka rysunków bazowych, które potem uzupełniałam i kolorowałam na różne sposoby.  Za każdym razem szkicowanie wyglądało podobnie. Odwzorowując proporcje opierałam się na klatce piersiowej, która przypomina dość regularny romb. Na jej podstawie budowałam kolejne elementy ciała.

Zdjęcie

Na obrazku powyżej odwzorowany romb jest mniejszy ale proporcje zostały (mniej więcej) zachowane.

Przedłużeniem górnego boku rombu była ręka...

Zdjęcie

... a dekolt dzielił go na mniej więcej równe dwie części.

Głowa prawie idealnie wpasowała się w lustrzane odbicie połowy rombu. Wyrysowane rysowane linie pomocnicze stanowią doskonałą bazę do narysowania postaci. Ważne, by nie bać się poprawek! Linie szkicu rysujemy bardzo delikatnie. Tak, by można je było z łatwością wymazać. Ulepszajmy, dorysowujmy, ćwiczmy.

Zdjęcie

Dłoń (od palca do przegubu ma podobną szerokość do szerokości twarzy. Warto to uwzględnić!

Zdjęcie

Ręce nie uległy skrótowi perspektywicznemu (poczytacie o nim <tutaj>), dlatego ich długość możemy do siebie przyrównać. Przy okazji widzimy też jak daleko poza romb wystaje jedno z ramion (kolor żółty).

Zdjęcie

Zdjęcie

Dzisiejsza notka nie jest o proporcjach dlatego na tym zakończę opis tego etapu. Myślę, ze teraz bez problemu odnajdziecie kolejne proporcje i analogicznie narysujecie kolejne linie pomocnicze. Z czasem będziecie potrzebować ich coraz mniej. Docelowo nauczycie się nakładania ich na zdjęcie wyłącznie w wyobraźni.

Wróćmy jednak do rysunku. Na podstawie pomocniczych linii naszkicowałam sylwetkę postaci. Dłoń, która ukryła się w białych fałdach prześcieradła dorysowałam z głowy.

Zdjęcie

Sylwetki, które narysujecie wy nie muszą mieć realistycznych proporcji. Ilustratorzy często nadają swoim postaciom wyjątkowego charakteru poprzez nadanie im interesujących cech wyglądu. Mogą to być np. przesadnie okrągłe buźki, zbyt duże oczy czy wydłużone sylwetki. Zdjęcia są tylko bazą. Nie trzeba się ich trzymać w 100%.

Skoro mamy już narysowane ciało, warto je ubrać. To moment w którym uruchamiamy wyobraźnię. Kto będzie na rysunku? Księżniczka fantasy w długiej sukni? Elegantka na pikniku? Moment dorysowywania ubrań jest świetny do przykrycia tego, co się nie udało. Koślawe ramiona? Lekarstwem będą bufiaste rękawy (o takich marzyła Ania z Zielonego Wzgórza). Krzywe nogi? Przykryjmy je długą suknią. Brzydkie plecy? Zasłońmy długimi włosami.

  

Na tym etapie mamy wybór. Możemy poprawić linie czarnym długopisem (który według mnie lepiej współgra z kredkami niż np. cienkopis) lub miękkim ołówkiem. Oba sposoby stanowią doskonały podkład pod dalsze cieniowanie. Przygotowałam dwie wersje. Rysunek jesienny przedstawiam już gotowy. Rysunkiem niekonturowanym zajmiemy się dogłębniej.

Zdjęcie

Swoim zwyczajem nie konturuję tła. 

 

Wróćmy jednak do rysunku bez konturów.

Czas na kolorystykę. O tym jak ją dobierać dziś mówić nie będę, ponieważ w planach na daleką przyszłość mam napisanie o nich notki. Dlatego zamiast wykładu o kolorach proponuje dziś <filmik>, w którym znakomita rysowniczka pokazuje jak używać koła barw. Interesujący nas fragment zaczyna się od 3:30 ale polecam obejrzenie całej serii filmików, w których <Stephie> pokazuje jak krok po kroku tworzyła swój obraz. Ja zdecydowałam się „pożyczyć” kolory z rokokowego obrazu „Huśtawka” (J.H. Fragonard).

 

Cieniowanie sukni zaczęłam od kredki w kolorze „Orange Flower”.Tak na marginesie... Uwielbiam, gdy kolory (kredek czy kosmetyków) mają ciekawe nazwy. O ile przyjemniej jest rysować kredką w odcieniu „Bengal Tiger” czy malować paznokcie lakierem o nazwie „Noc Kairu” (mam taki!) niż używać bezosobowych numerków jak „odcień 312”.

Zdjęcie

Kolejnym kolorem, jaki nałożyłam na suknię, był „Strawberry Ice Cream” (jasny róż). Idealnie zgrał się z podkładowym pomarańczowym, tworząc piękny, pośredni kolor. Rysując starałam się podkreślić zagiętki materiału oraz drapowanie.

Zdjęcie

Kredka „Pomegranate”(czerwono-żółto-różowa) posłużyła do uzupełnienia cieni. Uwielbiam kiedy w rysunkach kolory subtelnie się przenikają. Jeżeli są dobrze dobrane, nie ma efektu przesady. By złagodzić nieco intensywne kolory, użyłam jeszcze kredki w kolorze „Australian Bush” (mieszanka brązów). Choć zestaw zawiera kolor czarny (ukryty w kredce „Titanium Metal”), sugeruję nie używać go do zaciemniania powierzchni. Rozejrzyjcie się wokół i spróbujcie dostrzec jaki kolor mają cienie na poszczególnych meblach i przedmiotach. Czerwone pudełko w cieniu staje się bordowe, brązowa półka- ciemnobrązowa. Czysta szarość pojawia się dość rzadko.

Zdjęcie

W jesiennej wersji rysunku do cieniowania skóry twarzy użyłam beżowego cienia do powiek, który idealnie zastąpił kredkę w kolorze cielistym (której zabrakło mi w zestawie Magic Trio). Choć niektórym może wydawać się to dziwne, według mnie używanie kosmetyków jako dodatków do podstawowych narzędzi plastyka jest świetnym pomysłem. Połyskliwe cienie do powiek dadzą niezwykłą, skrzącą poświatę imitującą magiczny pył czy... metaliczną karoserię samochodu. Efekt będzie możliwy do obejrzenia jedynie na żywo. Mam nadzieję, że w końcu uda mi się zorganizować jakieś spotkanie w kawiarni, gdzie zbierze się grupa zainteresowanych ludzi i będzie można porozmawiać i pooglądać rysunki. :)

Wróćmy jednak do kolorowania skóry. Nie każdy ma przy sobie beżowy cień do powiek, dlatego w tej wersji rysunku skórę wykonałam mieszając pomarańczowy, różowy i brązowy w odpowiednich proporcjach. Kluczem była delikatność. Kredki, których używam mają bardzo intensywne kolory, dlatego warto poćwiczyć ich mieszanie na osobnej kartce. Z mieszaniem odcieni „na gładko” nie ma żadnego problemu ponieważ zestaw wyposażony jest w blender, który wygładza chropowatą powierzchnię.

Zdjęcie

Do narysowania skóry opalonej użyjecie więcej pomarańczowego, do ciemnej- brązowego, do porcelanowej- różowego. Ile ludzi na świecie, tyle odcieni. Zachęcam do kombinowania.

Bez względu na to czy zdecydujecie się wykonać skórę cieniami do powiek (fluidu nie polecam :)) czy kredkami, jedna rada: bardzo dokładnie wyczyśćcie pędzelek/gąbeczkę/blender (np. pocierając nim o czystą kartkę). Skóra ma bardzo jasny odcień i każdy niepożądany brud będzie się na niej mocno odznaczał. Tego nie chcemy.

 

Uwagi dotyczące cieniowania twarzy. Jeżeli głowa nie wypełnia kartki prawie w całości (jak np. w portrecie czy innej formie zbliżenia), nie starajcie się umieścić na niej jak największej liczby szczegółów. Nie rysujemy więc rzęs a brwi robimy jedną, cienką kreską (a nie kilkunastoma drobnymi).

 

Włosy.

Na obrazie Fragonard’a kobieta ma włosy w kolorze blond. Nadal jest wiele osób, które na hasło „blond” mają odruch bezwarunkowy w postaci sięgania po kredkę żółtą. :) Mój sposób na miodowe włosy jest taki: trochę brązowego, trochę beżowego i jedynie odrobina żółci (tylko nie wściekle cytrynowej!). Zbyt ostre kolory łagodzimy jasną szarością.

Zdjęcie

 

Kolorystyka jaką uzyskał Fragonard jest niezwykła. Starałam się uzyskać jej namiastkę przy pomocy kredek. Zdecydowałam się jednak na nieco żywsze, bardziej energetyczne odcienie.

Zaczęłam od kredki „Summer Sky” (jasnoniebieska). Zacieniowałam nią delikatnie całe tło, by uzyskać bazę pod dalsze kolory. Błękitem pokryłam także fragmenty sukni by uzyskać wrażenie lekkości i ruchu. Obrazek nie będzie miał wyraźnych konturów. Granica między kolorem a czysta kartka będzie bardzo rozmyta, subtelna.

Kolejnym kolorem jaki nałożyłam był „Rainforest” (mieszanka odcieni zielonego). By całość nie wyglądała przesadnie cukierkowo w niektórych miejscach bardzo oszczędnie użyłam „Titanium Metal” (mix szarości).

Nie wiem czy to widać na zdjęciu ale wszystkie odcienie zielonego jakie na tym etapie znajdują się na rysunku zostały wykonane jedną kredką! Podczas kolorowania obracałam ją, by uzyskać różne odcienie.

Zdjęcie

 

Gotowa praca wyglada tak:

Zdjęcie

 

Inne rysunki, które wykonałam Magic Trio:

Zdjęcie

Angielski zamek Bodiam (na podstawie zdjęcia znalezionego w Internecie). Uwielbiam zamki! W czasach podstawówki, gdy moje koleżanki marzyły o karierze aktorskiej, ja szalałam za „Xeną Wojowniczą Księżniczką” i marzyłam o mieczu i własnym zamku. Miecz kiedyś sobie kupię, zamki póki co mam na rysunkach.

Odcienie szarości pogłębiłam ołówkami. A blender idealnie oddał strukturę wody.

 

Na dziś to wszystko ale do tematu kredek, kolorów i fantazji wrócę niebawem przy okazji kolejnego wpisu. Na koniec chciałabym jeszcze dodać, że mam pełną świadomośc tego, że rysowanie kredkami idzie mi znacznie gorzej niż rysowanie ołówkami. Mimo wszystko uważam to za zaletę tego kursu rysunku. Uczę się razem z Wami a dzieki temu wiem, z czym się borykacie podczas nauki.

 

Ps. Podczas przygotowywania tej notki zadecydowałam, że do listy rzeczy, które chciałabym zrobić przed śmiercią dorzucam zamiar przeczytania wszystkich książek z listy 100 najważniejszych książek świata.

 

Ps. 2. Ostatnio czytałam „Nawałnicę mieczy” G. R. R. Martina (nie mogłam się doczekać kolejnego sezonu Gry o Tron w TV). Frustracja spowodowana tym jak został potraktowany Tyrion Lannister zaowocowała... jego portretem. Jeśli ktoś jeszcze nie widział tej notki zapraszam <tu>.

 

Ps. 3. Nie wiem czy każdy to potrafi ale ja uwielbiam rysować słuchając audio-booków. Trzeba do tego mieć umiejętność koncentracji ale według mnie to wspaniały sposób na efektywne spędzenie czasu.

 

Ps. 4. Ciekawym pomysłem jest... skserowanie rysunku. Wydruk będzie nieco wyostrzony, pokryty w niektórych miejscach czarnymi kropkami tuszu (kto kseruje notatki na studiach ten wie). Efekt przypomina nieco stare, książkowe ilustracje. Polecam!

Komentarzy: 21 Dodane komentarze:

daria

Hmmm myślałam że rysunki będą wyglądać,,dziecinnie" ale wyszło super, szczególnie zamek. Yashleyhekatemonster.blogspot.com

Gosia

Te smoki przypominają mi Saphirę i Ciernia z książek z cyklu ''Dziedzictwo''(Eragon). Jeśli jesteś fanką powieści fantasy (tak jak ja), polecam Ci ten cykl. To jedne z moich ulubionych książek. Rysunki piękne, zazdroszczę talentu ;)

Elfik777

O tak, jetsem wielką famką fantastyki. Oczywiście o sadze słyszałam, ale jakoś nigdy jeszcze nie wpadła mi w ręce. Chyba czas nadrobić :)

Ela

Elfik777, w takim razie serdecznie polecam całą serię Dziedzictwo , pierwsza książka to Eragon ( Najstarszy jest drugą ) Pewnie widziałaś film na podstawie Eragona, ale moim zdaniem jest mega słaby i niepodobny do książki P.S. Uwielbiam Tw stronę , dzięki za to co robisz : D

Elfik777

Ela, nie znam tej książki. Moją inspoiracja była piosenka zespołu Wilki "Ja ogień Ty woda" i tytuł książki "Taniec ze smokami" :)

Ela

Cześć , Gdy tylko spojrzałam na ten rysunek z niebieskim i czerwonym smokiem skojarzyła mi się końcowa scena z książki pt. Najstarszy , w której Saphirą ( niebieski) i Cierń (czerwony )walczą ze sobą . Czy to było inspiracją ?

Julka

Wspaniałe! Zachwycił mnie też zamek (też mam do nich słabość) i odbicie w wodzie - bajka. A co do kosmetyków na rysunkach, w wakacje zrobiłam pracę (na czarnej kartce) przedstawiającą białe kwiaty(mieczyki) za pomocą... białej kredki do french manicure! Działała dużo lepiej niż typowa biała kredka, kreda, a nawet i suche pastele!

NataliaO

:) bardzo mi się poprawił dzień, gdy zobaczyłam, że nowa notka :) dziękuję ci za nią :) jest naprawdę genialna. bardzo mi się podoba zamek i odbicie w wodzie, podziwiam. odnośnie "spotkania w kawiarni" byłabym za, ale chyba i tak bym nie przyjechała, bo za daleko mieszkam ;/ a kredki kupię sobie na Boże Narodzenie :) pozdrawiam ;)

natalia b

dzisiaj rano po przeczytaniu tej i notki "Pamiętnik Rysownika" chyba tak to było... dostałam kredkowego szału :D wzięłam wiadro starych byle jakich kredek jakieś kartki i rysowałam co popadło a najczęściej jakieś portrety nie wiem kogo nie wiem jak je wymyśliłam. A co do "grzać się ładowarką do laptopa," ja robię rak często :]... fajne te kredki ale nie mam gdzie kopić chyba że pojadę do większego miasta nie daleko mnie ...

Szymon

Na Odyna!Obrazki cudowne,szkoda że mnie nie stać na produkty KOH-I-NOORA.I cieszę się bardzo na wieść o wątkach fantastycznych :P Pozdrawiam

Elfik777

jaroo, zgadzam się co do stylu realistycznego. W tym powszechnym umiłowaniu do ołówkowych portretów jest też trochę mojej winy, bo początkowo pisałam tylko o nich, ignirując przy tym inne, ciekawe style i techniki. W planach jest seria o fantasy! Będzie o smokach, zamkach, rycerzach i czarodziejach! :D

jaroo

A ja uważam że to źle że ludziom się podoba tylko styl realistyczny. Inne też są fajne. Cieszę się że piszesz już nie tylko o portretach ołówkiem. Może notka o rysowaniu czegoś z fantasy?

Elfik777

Mannama, włochate materialy najlepiej rysowac krótkimi kreseczkami. Warto wcześniej cacieniować kartkę, by spomiędzy tych krótkich kreseczek nie prześwitywała biel (to nienaturalnie wyglada). Dobrze jest też skupić się na tym, by w różnych miejscach materiału cieniować z rózną intensywnością, by tkanina nie wygladała jednolicie.

Mannama

Mmm kredki są świetne! A ja mam pytanie. Jak rysować "włochaty" materiał? Jak np. ręczniki ?

Elfik777

Marek, na obrazku jest... coś pomiędzy smokiem a feniksem. Sama do końca nie wiedziałam, co rysuję. Dałam się ponieść :)

Marek

haha, miałem napisać, że wole jak rysujesz ołówkami ale doczytałem na końcu notki, że wiesz. widzę, ze lubisz smoki, ja też. ten czerwono-żółty obrazek to smok czy feniks?

Elfik777

Kredki nie jest trudno znaleść. Nazywają się KOH-I-NOOR Magic Trio. Jak wspomniała KasiaW, mozna je także zdobyć w Empiku.

julka

te kredki z początku faktycznie wygladały jak kredki dla dzieci ;) ile one kosztują? i gdzie je można kupić? ale i tak najlepsza rada to była ta z cieniami do powiek!!! szkoda, że nie uzywam cieni do powiek, bo bym wypróbowała :)

KasiaW

Elfiku, ja uwielbiam sposób w jaki piszesz! wesoły, pełen entuzjazmu. Książki to wspaniały pomysł, wypróbuję przy najbliższej okazji. a "magiczne" kredki widziłam w empiku. Dośc drogie ale może dosyanie je moja córka jak podrośnie (o ile odziedziwczy po mamie zainteresowanie rysunkiem).

maddd

zgadzam się z Elfikiem, że fajnie się czasem "oderwać" od szarości ołówków, świetna notka, taka pozytywna :))

Adrianna

wreszcie notka!! swietne te kredki, też bym takie chciała. gdzie je mozna kupić??