Teksty

Pamiętnik rysownika: Śniadanie u Tiffany'ego 47

Tagi:

Uznałam, że scenka z filmu „Śniadanie u Tiffany'ego” będzie idealna do notki „Pamiętnik Rysownika”. W Holly - głównej bohaterce - urzeka mnie jej nieszablonowość. Szminka w skrzynce na listy? Proszę bardzo, tak jest wygodnie. Kawka i ciasteczko przegryzane na chodniku w długiej, balowej sukni? Czemu nie. Ja sama mam swoje dziwne zwyczaje. Moje akcesoria do rysowania można znaleźć nawet w szufladzie ze skarpetkami a na wystawy sklepu plastycznego potrafię gapić się godzinami (jak Holly w witrynę Tiffany'ego). Przyznaję, że nie czytałam książki, na podstawie której powstał film. Może kiedyś się skuszę, bo podobno oryginał znacznie różni się od adaptacji i – o ile się nie mylę – nie ma w nim sceny, którą dziś będę rysować.

 

Gotowy rysunek pokażę dopiero na samym końcu. Powstrzymajcie jednak ciekawość i nie przewijajcie strony, by móc poczuć się jak ja podczas rysowania. Taka jest właśnie idea działu „Pamiętnik rysownika” – dzielenie się emocjami, które pojawiają się podczas rysowania. Ciekawość, zniecierpliwienie, skrajna złość, relaks...

 

18.VII.’13 Warszawa

Za oknem upał niezbyt zachęcający do spacerów. W łazience góra prania, w zlewie stos naczyń. Co robię? Oczywiście – sięgam po ołówki i zaczynam kolejny wymagający czasu, realistyczny (mam nadzieję) rysunek.Nadal nie mam własnego biurka i rysuję na kuchennym stole. Moje stanowisko wygląda tak:

 

Zdjęcie

 

Niech Was nie zwiedzie porządek. Specjalnie na potrzeby zdjęcia posprzątałam :). Na prowizorycznym biurku znalazły się:

 

  • Laptop z wyświetlonym zdjęciem

 

Pozbawiłam się dostępu do Internetu, by nic mnie nie rozpraszało. Celowo umieściłam komputer dość daleko, by nie kusiła mnie uzależniająca gra Pasjans Pająk. Dlaczego wybrałam właśnie to zdjęcie a nie np. słynną fotkę Audrey Hepburn z papierosem w lufce? Powodów jest kilka. Po pierwsze, znane zdjęcie jest dość oklepanym tematem na rysunek. Każdy je widział, każdy kojarzy (nawet jeśli nie widział filmu). Po drugie – woda wygląda obłędnie w realistycznych pracach. Zobaczcie choćby na przykładzie <tej> notki. Najważniejsze jednak jest to, by zwrócić uwagę na ten aspekt filmu, który nas najbardziej urzekł. Przyznaję jednak, że ten konkretny wątek miłosny nie był dla mnie szczególny. Gdybym tylko znalazła dobre zdjęcie to prawdopodobnie wybrałabym scenę, w której Holly pije kawkę przed sklepem Tiffaniego. Nawiasem mówiąc, szkło także wygląda niesamowicie w fotorealach. Poczytajcie <ten wpis>.

  • Ołówki

Tradycyjnie KOH-I-NOOrki (zestaw od 2H do 8B) oraz dwa nowe ołówki – prezent od STABILO - (HB) dla osób praworęcznych. Wykorzystam je do szkicu, bo ponoć fantastycznie leżą w dłoni dzięki wyżłobieniom na trzonku.

  • Duża strugaczka (dopasowana do ołówków STABILO) i pudełko po zielonej herbacie na resztki ze strugania
  • Gumka chlebowa KOH-I-NOOR, gumka Factis i gumka w drewienku Faber-Castel
  • Blok techniczny
  • Waciki
  • Szeroki pędzel do strzepywania okruchów gumki
  • Wiszer

 

O wszystkich artykułach, które aktualnie posiadam dowiecie się z poprzedniej notki.

 

Istotna uwaga: wszystkie kreski wykonywałam przyciskając ołówek dużo mocniej niż trzeba. Wszystko po to, by były dobrze widoczne na zdjęciach do tutorialu. Wam polecam stawianie delikatnych linii. Takich, które można bez problemu wymazać i poprawić bez pozostawienia wgłębień po ołówku. Jest szczególnie ważne podczas szczegółowych rysunków.

 

Rysowanie zaczęłam od bardzo szybkiego, spontanicznego rozrysowania, co gdzie będzie się znajdowało na kartce. Zależało mi na tym, by uchwycić nie tylko bohaterów ale też piękny samochód w tle. Klasyczne zasady kompozycji mówią, że nie należy umieszczać najważniejszej rzeczy na zdjęciu czy rysunku na samym środku. Ja nieco złamałam tą zasadę i zakochanych umieściłam w centrum kartki. Mimo to harmonia na rysunku została zachowana, ponieważ Paul jest wyższy od Holly a to wprowadza miłą dla oka asymetrię.

 

Zdjęcie

 

Potem uważnie przyjrzałam się głowom postaci. Są one ustawione w dość nietypowej pozie ale – wbrew pozorom – sprawia to, że szkic jest dużo łatwiejszy. To dlatego, że łatwiej skupić się na skopiowaniu kształtów, kiedy są nieoczywiste. Gdyby np. nos był widoczny w całości, to istnieje spore prawdopodobieństwo, że przerysowalibyście go „po swojemu” czyli w sposób jaki pamiętacie a nie jaki widzicie. W wypadku tego zdjęcia, nosy tworzą jednak dziwne kształty, które nie przypominają nosów i wymuszają skopiowanie ich takimi, jakie są. Ale o tym zaraz. Póki co, za punkt odniesienia przyjęłam głowy i linie włosów. W myślach wyodrębniłam dwa nieregularne okręgi (czyli głowy), które stykają się w konkretnym miejscu. Postarałam się uchwycić ten kształt. Dodatkowo, pomocne okazały się linie włosów, które w tym ujęciu dzieliły okręgi mniej więcej w połowie i pod pewnym kątem.

W tym kroku bardzo ważne jest, by widzieć jedynie kształty i zależności między nimi. Postarajcie się, by nic innego nie rozpraszało waszej uwagi, ponieważ to na tym etapie pracujemy nad proporcjami twarzy i ciała, które bardzo istotnie wpłyną na końcowy efekt rysunku.

Zauważyłam jeszcze, że ucho Holly znajduje się prawie pośrodku jej uproszczonej głowy. Zaznaczyłam to sobie.

 


Zdjęcie

 

Na podstawie linii, które już mam, dorysowałam kolejne. W wypadku rysowania ze zdjęć nie ma reguły, w jakiej kolejności powinno się dodawać poszczególne elementy. Ja zazwyczaj szukam kształtów o podobnej długości lub kątów, które są łatwe do zaobserwowania. W przypadku tego konkretnego zdjęcia za wyznacznik przyjęłam głowy-okręgi, które są podobnej wielkości, oraz  linie włosów. Głowa i tułów Paula utworzyły kąty proste (wskazałam je na zdjęciu czubkiem ołówka), co było bardzo łatwe do przeniesienia na kartkę. Bardzo ważnym kształtem okazały się też jego plecy, które wraz z głową tworzą zakrzywioną linię, która potem idealnie prosto opada w dół aż do końca kartki.

 


Zdjęcie

 

Powoli zaczęłam brać się za szczegóły. Zaznaczyłam kilka szybkich kresek, które wyznaczały pozycję elementów twarzy postaci. Ucho Holly pomogło mi natomiast wyznaczyć linię szczęki. Teraz jej głowa przypomina... Pokeball :)

 

Zdjęcie

 

Na tej podstawie zaczęłam kreślić bardziej szczegółowy szkic.

 

Zdjęcie

 

Jak wspominałam w <tej> notce, rysowanie małych twarzy jest dość trudne. Przez „małe” rozumiem „mniejsze niż w portrecie”. Uchwycenie podobieństwa jest dość trudne. Dla mnie osobiście – wciąż niewykonalne. W przypadku tego zdjęcia sprawa była dość prosta. Nawet spoglądając na zdjęcie, nie bardzo jesteśmy w stanie rozstrzygnąć kto na nim jest i z jakiego dokładnie filmu ta scena. Stąd uwolniłam się od powinności odwzorowania podobieństwa.

 

Oczywiście by zamiast gąszczu kresek, zobaczyć te, które nas interesują, trzeba się nieco wytrenować. Na początku można wspomagać się liniami domalowanymi na zdjęciu (odsyłam znów do notek o szkicu <tu>, <tu> i <tu>). Później będziecie mogli pomagać sobie trzymanym na wyprostowanej dłoni ołówkiem, który będzie „sprawdzał” czy dane linie są podobnej długości. Pokazałam to w <notce o rysowaniu sceny z Hobbita>. Na przykładzie tego rysunku pokażę jedną zależność. Spójrzcie na linie, które wskazałam na zdjęciu:

 


Zdjęcie

 

Okazało się, że – oprócz tego, że jedna jest przedłużeniem drugiej – są bardzo zbliżonej długości. Naniosłam to na kartkę:

 


Zdjęcie


Zdjęcie

 

Po jakimś czasie szkicowania ze zdjęć tą metodą zorientujecie się, że zaczynacie „widzieć” zależności bez sprawdzania ich ołówkiem. Mi się to zaczęło udawać po kilku latach. Opisałam ten proces m.in. w <notce o rysowaniu Tyriona z „Gry o Tron”> i <”Pamiętnik rysownika: Hobbit”>, gdzie porównałam to do puzzli.

 

W podobny sposób (czyli wspomnianą metodą puzzli) zrobiłam resztę szkicu. Nie będę wrzucać zdjęć i opisów z tego etapu, ponieważ byłoby ich zbyt dużo, by notka mogła pozostać czytelna. Sądzę, że jesteście  w stanie analogicznie wykorzystać ten sposób podczas rysowania z innych zdjęć.

W wypadku tej konkretnej pracy najtrudniejsza do odwzorowania okazała się plątanina dłoni, płaszczy, mokrych włosów i ... kota. Tak, tam jest kot.

 

Zdjęcie

 

Tło ustaliłam na podstawie pierwszego planu. Np. jednak z linii samochodu styka się z czubkiem głowy Holly. Uwzględniłam to.

 

Ponieważ to „Pamiętnik Rysownika”, dodam, że podczas mozolnej pracy nad szkicem odgłosy zza okna i brak kontaktu z Facebook’iem bardzo mnie rozproszyły. Musiałam zrobić sobie ziołową herbatkę. Jestem z natury bardzo zdekoncentrowana a doskonale wiem, że dekoncentracja potrafi bardzo zepsuć rysunek. Nie ma nic gorszego dla rysownika niż zniecierpliwienie. Podczas rysowania spróbujcie uświadomić sobie, że tworzycie rysunek po to, by spędzić miło czas a nie, by go potem wrzucić na bloga czy konto na portalu społecznościowym. W przeciwnym wypadku pojawi się nieodparta chęć skończenia pracy szybciej. A pośpiech – w przypadku prac aspirujących do realistycznych – bardzo negatywnie wpływa na jakość rysunku...

 

Zdjęcie

Kubeczek postawiłam tuż obok rysunku, mimo że miałam świadomość możliwych konsekwencji. Może gdzieś tam podświadomie liczę, że herbata wyleje się na rysunek a ta notka będzie tak nieprzewidywalna jak proza George’a Martina? To była by pierwsza rysunkowa notka z zaskakującym zwrotem akcji :)

 

Po wyłonieniu z gąszczu kresek tych właściwych, oczyściłam szkic gumką chlebową. U mnie to oczyszczanie polega na wymazaniu zbędnych linii i delikatnego poprawienia tych prawidłowych, które się lekko zatarły podczas mazania.

 


Zdjęcie

Na zdjęciu dobrze widać „oczyszczony” płaszcz i „nieoczyszczone” koło samochodu.

 

Właściwie powinnam w tym momencie odłożyć rysunek i wrócić do niego następnego dnia. To sprawiłoby, że miałabym świeższe spojrzenie i łatwiej wyłowiłabym błędy. Wiem jednak, jak kończy się u mnie odkładanie ledwo co zaczętych rysunków, dlatego zdecydowałam się przejść do dalszego etapu.

Tło wykonałam w sposób bardzo podobny do tego, który pokazałam w <tej> notce. Najpierw zaciemniłam poszczególne fragmenty ołówkiem KOH-I-NOOR Progresso.

 

Zdjęcie

 

Następnie rozmazałam powierzchnię wacikiem kosmetycznym. Ta konkretna kartka z bloku technicznego okazała się bardzo śliska, dlatego rozcieranie szło – dosłownie – gładko :)

 

Zdjęcie

 

Czynność cieniowanie/rozcieranie powtórzyłam wiele razy. Z każdą kolejną warstwą wyłaniało się coraz więcej szczegółów. Dodawałam także plamy światła gumką do mazania.

 


Zdjęcie


Zdjęcie

Do strzepywania kawałków gumki do mazania nadaje się duży pędzel... Zdecydowanie odradzam używania do tego palców! Rysunek może brzydko się rozmazywać (zgadnijcie skąd wiem?).

 

Zdjęcie

W takie właśnie sytuacje obfituje rysowanie. Tym razem w gumkę chlebową, którą wychwalałam dotąd nad niebiosa, coś się wczepiło (jest ona bardzo lepka) i zabrudziło rysunek. Plamka nie chce zejść. Żałuję, że dopiero teraz odczytałam wpis czytelniczki w notce <Aktualne akcesoria>, gdzie poradziła, by przechowywać gumkę chlebową w pudełeczku z Kinder Niespodzianki. Chyba czas na drugą uspokajającą herbatkę...

 

Zanim tło wyglądało w miarę przyzwoicie minęło sporo czasu. Dopiero któraś z kolei warstwa ostatecznie zakończyła proces. Przy okazji pracy nad tłem zorientowałam się, że koło naszkicowałam zbyt małe. Jego wielkość na zdjęciu jest zbliżona do głów. Skorygowałam błąd.

 


Zdjęcie

Możecie porównać koło aktualne z tym z poprzednich zdjęć. Szczerze mówiąc, dopiero teraz dostrzegłam, że z autem w tle jest coś nie tak (na zdjęciu). Wygląda to tak, jakby składało się z dwóch samochodów – jednego znajdującego się bliżej (lewa strona) i drugiego nieco dalej. Trudno, będę kontynuowała tak, jak jest na zdjęciu.

 

19.VII.’13 pociąg relacji Warszawa-Kraków

Od kiedy przeprowadziłam się do Warszawy jestem wiecznie w rozjazdach. Kursuję na trasie Warszawa-Kraków-Brzeszcze i pół życia spędzam w pociągu. Bardzo często w podróż zabieram rysunki i akcesoria do rysowania. Do „turystycznego piórnika (z jakże trafnym napisem „all you need”) spakowałam ołówki w drewienku, ołówki Progresso, gumkę Factis (ona lepiej sprawdza się w piórniku, ponieważ nie lepi się jak chlebowa) i waciki kosmetyczne. W podróży przydaje się także szybkowysychający żel do mycia rąk, ponieważ można nim łatwo zmyć grafit z palców. W tej roli sprawdzają się także nawilżane chusteczki dla niemowląt. Ja mam je zawsze ze sobą. Czas, który spędzam w pociągu staram się dobrze wykorzystać. Nie jest to dobre miejsce, by stworzyć rysunek fotorealistyczny ale szybki szkic – czemu nie. Wszelkie kreski, które powstały w wyniku zatrząśnięcia się pociągu są mile widziane, bo dodają pracy uroku. Ja jednak nie specjalizuję się w szybkich szkicach i na ogół w pociągu po prostu piszę notkę, jak teraz. Bateria w laptopie starcza idealnie na trzygodzinną podróż. Spędzam w pociągach tyle czasu, że chyba jestem jednym z głównych sponsorów PKP. To by wyjaśniało dlaczego koleje są w takim stanie...

 

20.VII.’13 Brzeszcze, małopolskie

Jestem w rodzinnym domu. Niestety nie udało się posiedzieć nad rysunkiem. Jutro jadę do Krakowa na wieczór panieński a potem wracam do Warszawy. Szkoda, liczyłam na to, że pomiędzy dopasowywaniem sukienki do butów zdążę coś jeszcze zrobić z pracą...

 

22.VII.’13 Warszawa

Niestety nie mam wpływu na to, kiedy łapie mnie wena. Zazwyczaj największą ochotę na rysowanie mam wieczorem i w nocy. Wiem jednak, że powinnam wykorzystać wolny czas, więc mimo braku chęci siadłam rano do rysowania. Na szczęście bardzo często już po kilku minutach udaje się złapać odpowiedni nastój i spokojnie tworzyć. Tak było właśnie teraz.

 

Najpierw „pobawiłam się” chwilkę z włosami. Najbardziej zależało mi na tym, by nie były jednolite. Z tyłu głowy zrobiłam – zgodnie ze zdjęciem – bardzo lśniące (od deszczu) i przygładzone pasma a z przodu nieco zmierzwione. Starałam się także podkreślić to, że w niektórych miejscach włosy się posklejały i odsłoniły skórę. Fryzurę zrobiłam głównie ołówkiem 7B. Miejsce, w którym intensywnie odbija się światło, zostawiłam na razie białe ale później dodam jeszcze kilka kresek twardszym ołówkiem, by przejście odcieni było płynne.

Nawiasem mówiąc, w filmie Paul był blondynem ale na zdjęciu jego włosy wyglądały na ciemne, więc takie narysowałam.

 

Zdjęcie

 

Zdjęcie


Generalnie fryzura nie ma wpływu na podobieństwo postaci. Ale sama linia włosów – już tak. Nim dokończyłam włosy zajęłam się skórą twarzy, ponieważ niektóre pasma są dość cienkie i znajdują się na twarzy. Skóra tworzy więc dla nich coś w rodzaju bazy, którą zrobię jako pierwszą.

 

Zazwyczaj podczas cieniowania twarzy zaczynam od najciemniejszych miejsc. Tym razem głowa była jednak tak mała, że spontanicznie wybierałam kolejne ołówki i nakładałam warstwy. Odcienie, które udało się uzyskać stopniowo pogłębiałam coraz twardszymi ołówkami.

 


Zdjęcie

 


Zdjęcie

 

Na końcu użyłam ołówka 2H i wygładziłam nim skórę. Pamiętajcie, że ołówek 2H nie tylko rozmaże lekko inne ołówki ale też nieco je przyciemni. Warto to uwzględnić podczas pracy.

 


Zdjęcie

 

Szczegóły twarzy zrobiłam ołówkiem 7B. Na razie wszystko wygląda dobrze ale prawdopodobnie później, gdy inne elementy będą gotowe, jeszcze pogłębię odcienie na twarzy, by pasowały do tła. Początkujący rysownicy często zostawiają skórę twarzy bardzo jasną, co nie wygląda zbyt dobrze. Czasem powodem tego zaniedbania jest obawa, że cienie nie wyjdą wystarczająco gładkie, czasem – lenistwo. W przypadku tego rysunku głowy są dość małe, dlatego cieniowanie nie zajmuje zbyt wiele czasu i można dopracować cieniowanie.

 

Zdjęcie

Nawiasem mówiąc, rysowanie ołówkami z różnych kompletów to zły pomysł. Zazwyczaj różne formy mają różne skale odcieni. Tym sposobem ten turecki ołówek 7B na zdjęciu odpowiada ołówkowi 4B w skali KOH-I-NOORa. Zdecydowanie go odradzam! Jedyne, co mi się w nim podoba to kolor.


Gdy twarz była gotowa, wróciłam do włosów. Żeby nie rozmazać tego, co już udało mi się zrobić, odwróciłam kartkę (i zdjęcie na komputerze) do góry nogami. Z dwojga złego wolałam lekko rozmazać tło (które i tak nie jest jeszcze gotowe) niż szczegółową twarz. Nawiasem mówiąc, rysowanie na podstawie odwróconych zdjęć pozwala spojrzeć na rysunek z nowej perspektywy. Dzięki temu można wychwycić ewentualne błędy.

 


Zdjęcie

 

 

Rysowanie postaci jest dość absorbujące i wymaga zaangażowania. Dość trudno jest być w skupieniu przez cały czas, dlatego w momencie „kryzysu” warto przeskoczyć na chwilę do innego fragmentu pracy. Ja zazwyczaj zaczynam wtedy pracować nad tłem (jeżeli jest rozmyte). Cieniowanie na gładko nie wymaga nieustannego myślenia. Zajmuje jednak nieco czasu, ponieważ – jak wspominałam gdzieś wyżej – trzeba nałożyć sporo warstw. Zamiast odkładać rysunek można więc „wyrobić nadgodziny” na rysowaniu tła :)   

 


Zdjęcie

 


Zdjęcie

 

 

23.VII.’13 Warszawa

 

Po odpoczynku intelektualnym w postaci cieniowania tła wróciłam do Paula i zaczęłam pracę nad jego płaszczem. Cóż, zdecydowanie nie był to mój ulubiony fragment rysunku. Materiał jest pomarszczony przez co tworzy się na nim dużo drobnych cieni. Ich skopiowanie nie jest szczególnie trudne. Ja radzę sobie z nim tak, że staram się patrzeć na nie jak na układankę. Jak na pasujące do siebie puzzle. Nie odwzorowuję idealnie układu cieni. Po prostu staram się wychwycić rytm. Mimo to większość czasu patrzę na zdjęcie zamiast na kartkę, ponieważ to patrzenie jest kluczową umiejętnością rysownika.

 

Zdjęcie

 

Właściwie dopiero teraz zajęłam się szkicem płaszcza. Przedtem nie poświęciłam mu zbyt wiele uwagi, bo wydawał się trudny. Tuż przed cieniowaniem starałam się jeszcze an szybko zrobić kontury cieni i zakreskować je, by w trakcie cieniowania się nie pomylić.

 

Zdjęcie

 

Zbliżamy się do końca. Czas na kawkę... Wyleje się czy się nie wyleje? :)


Zdjęcie

 

Znów przeskoczyłam. Tym razem na włosy Holly. Najpierw odświeżyłam kontury, które zupełnie się zatarły.

 


Zdjęcie

 

Potem zaznaczyłam, gdzie jest najciemniej i generalnie jak układają się włosy.

 


Zdjęcie

 

Na końcu szczegóły. Drobne włoski (zarówno białe jak i czarne) dobrze jest dorysować na samym końcu, ponieważ w trakcie pracy lubią się zamazywać. Można także zrobić je białym żelopisem lub czarnym długopisem jak w <tej> notce.

 


Zdjęcie

 

Od tego momentu pracowałam nad... wszystkim jednocześnie. Dłoń wbrew pozorom nie była taka straszna (notka o rysowaniu dłoni <tutaj>). Palce wyznaczały wyraźnie granice cieni i były oświetlone w podobny sposób.

 

Zdjęcie

Na razie dłon wyglada fatalnie ale po nałożeniu kolejnych warstw cieni będzie znacznie lepiej, obiecuję :)

 

Ok, koniec na dziś... Zbyt długie rysowanie też nie jest dobre, bo można ulec pokusie zbytniego przyspieszenia. Możliwe, że zechciałabym jak najszybciej skończyć rysowanie, tymczasem lepiej jest ostatnie poprawki zostawić na następny dzień i mieć pewność, że wszystko jest dopracowane. Zazwyczaj to właśnie te ostatnie szlify są kluczowe dla stopnia realizmu.

 


Zdjęcie

 


24.VII.’13 Warszawa

 

Dzień zaczęłam od walki z plątaniną materiałów na ubraniach. Dla mnie to zdecydowanie najgorsza część pracy. Na zdjęciu nie do końca wiadomo, gdzie kończy się jeden płaszcz a zaczyna drugi. I jak narysować tą dziwną plamę między Paulem a Holly? Ja wiem, że tam jest kot. Ale ci, którzy nie widzieli filmu mogą mieć spory problem z identyfikacją dziwnego mokrego futra...

 

Zdjęcie

Zdjęcie

Dla przypomnienia, notka o rysowaniu tkanin <tutaj>.

 

Tuż przed ostatnim etapem rysowania zawahałam się. A co jeśli tymi ostatnimi szlifami zepsuję cały rysunek? Mimo lekkich obaw zdecydowałam się dokończyć pracę. Ostatni etap polegał na dodaniu deszczu. Celowo zostawiłam to na sam koniec, by podczas cieniowania nie rozmazać tego, co już zrobiłam. Zastrugałam sobie gumkę Faber-Castell i zaczęło się dzikie kreskowanie. W tym kroku odświeżyłam także biel na najjaśniejszych miejscach pracy – głównie na mokrych płaszczach, twarzach i włosach.

 


Zdjęcie

 

Zdjęcie

 

Żeby deszcz był w 3D pierwsze kreski gumką lekko zamazałam przy pomocy wacika i dodałam nowe na pierwszym planie. Rysunek zyskał nieco głębi ale na zdjeciach raczej tego nie widać.

 


Zdjęcie

Zdjęcie

Żeby uzyskać ten efekt (którego na zdjęciu oczywiście nie widać...) uderzałam gumką Factis w kartkę w rytm muzyki Enej. Gumka zostawiła białe, podobne do siebie (ale nadal nieregularne)  ślady przypominające zalaną ulicę w deszczu.

 

Przyjrzałam się pracy raz jeszcze i doszłam do wniosku, że samochód, który rysowałam w górnej części z głowy (bo „brakło” zdjęcia) wygląda fatalnie. I podjęłam decyzję, że... obetnę rysunek. Praca zbliży się troszkę formatem do ekranu kinowego a ja spoglądając na nią nie będę wciąż musiała oglądać tego paskudnego dachu.

 

Zdjęcie

Lepiej, prawda?

 

Gotowy rysunek wyglada tak:

 


Zdjęcie

 

Zdjęcie

 

Zdjęcie

 

Zdjęcie

 

Zdjęcie

Z jakiegoś powodu zdjęcie, które robiłam rysunkowi w zacienionym pokoju wyeksponowały znacznie więcej szczegółów niż te robione w dobrym (teoretyczne) świetle. Większość zdjęć w notce wykonywałam w nasłonecznionym pokoju przez co drobne plamki światła, które zrobiłam gumką do mazania, były nie widoczne. Dopiero zdjęcie powyżej daje prawie dokładny obraz tego, jak szczegółowa jest praca w zbliżeniu.

 

 

Przyznaję, że do realistycznego rysunku ołówkami podchodziłam z pewną obawą, ponieważ od roku nie tworzyłam w tym stylu (notkę z Tyrionem w roli głównej opublikowałam 25 lipca 2012 r.!). Kilka razy w trakcie pracy miałam wrażenie, że coś idzie nie tak, że zapomniałam jak się rysuje. Bardzo dziwne uczucie. Mimo to z rysunku jestem właściwie zadowolona. Żałuję jedynie wyboru zdjęcia (to auto w tle jest fatalne!).


 

W skrócie, co można wynieść z tej notki?

· By nie stracić zapału w trakcie rysowania, można cieniować na zmianę fragmenty wymagające (np. szczegóły twarzy) i niewymagające (rozmyte tło).

· Gumki chlebowe warto przechowywać osobno, ponieważ przez ich lepkość chłoną wszystkie brudy z otoczenia.

· Jak widać rysowanie zajęło mi w sumie kilka dni. To dość mało jak na rysunek o takim stopniu szczegółowości. Sądzę, że wpływ miało na to tło, które nie wymagało dużego nakładu pracy a które na zdjęciu zajmowało sporo miejsca. Zatem jeśli chcecie stworzyć rysunek realistyczny w stosunkowo krótkim czasie wybierz zdjęcie, na którym tło jest rozmyte (jak na moim obrazku) lub – jeszcze lepiej! – jasno oświetloną fotografię. Polecam <filmik>.

· Uważnie wybierajcie zdjęcia, bo może się okazać, że coś co na fotografii nie wzbudza podejrzeń, na rysunku wygląda jak błąd (przykład: auto w tle).

· Twarde ołówki są najlepszym przyjacielem rysownika, którego prace aspirują do fotorealizmu. Ale to już wiecie z wielu poprzednich notek.

 

Widzicie? Dobrze, że nie jestem profesjonalistką – możecie uczyć się na moich błędach :)


Raz jeszcze notki, które mogą się przydać: <Krok po kroku: Tyrion Lannister> (tło i szkic), <Krok po kroku: Gollum> (szkicowanie twarzy ze zdjęć), <Krok po kroku: Cersei Lannister> (szkicowanie malej twarzy ze zdjęcia), <Anatomia: Fotorealizm> (rysowanie wody na twarzy), <Fotorealizm - pochwała codzienności> (co dobrze prezentuje się w pracach fotorealistycznych), <Jak rozmazywać ołówek?> (wykonanie realistycznego rozmytego tła), <Anatomia: Rysunek realistyczny> (rysowanie marszczonego materiału), <Jak rysować materiały?> (tak jak w tytule).

 

Ps. Zobaczcie jeszcze mój rysunek o podobnej tematyce (pocałunek w deszczu) z 2007 r. Jest różnica, prawda? :) Na starym obrazku deszcz po prostu pominęłam, bo wydawał mi się za trudny...


Zdjęcie

Zdjęcie


Ps. 2. Czasem dobrze jest... nie mieć wyboru, wiecie? Swojego czasu nie miałam wyjścia i musiałam co tydzień płacić 70 zł za pociąg do Krakowa, ponieważ musiałam być w mieście smoka o konkretnej godzinie. 70 zł to dużo ale nie miałam wyboru. Miałam za to wi-fi, kawę w cenie biletu i duży prawie pusty przedział. W drodze powrotnej wybór już miałam – TLK za 30 zł lub intercity za 70. I brałam TLK, by przez trzy godziny siedzieć stłoczona z innymi ludźmi w przedziale jak tic-tac’i w pudełeczku. Jak to się ma do tego rysunku? Otóż gdybym miała przy sobie biały żelopis to pewnie długo wahałabym się czy użyć go do namalowania plamek światła. Niestety nie mam pojęcia, gdzie mój żelopis jest, więc zrezygnowałam z niego. Decyzja została podjęta za mnie a ja cieszę się, że w miarę realistyczny efekt udało mi się uzyskać bez niego :)

Skomentuj ten wpis:

Komentarzy: 47 Dodane komentarze:

Jutlieta

Wow jak pięknie... Ja jeszcze tak nie rysuje a szkoda

ktosoe

cudownie!

natalia

niesamowicie rysujesz! ♥♥

Jakub

Rysujesz pięknie!!

Kamil

KOZAK!

SWJ

Hej. Od pewnego czasu obserwuje twój blog. Czytając go zrozumiałam ze nadal nie umiem rysować. Uwielbiam rysować portrety ale osoby które szkicuje nie przypominają siebie.. Masz jakieś rady?

Elfik777

Hej! :)

Napisałam już bardzo dużo tekstów o rysowaniu. Bardzo, bardzo, bardzo dużo. I kiedy ktoś się mnie pyta czy mam jakieś rady to jest mi bardzo trudno odpowiedzieć, bo przecież cały blog jest tylko o tym :). Dlatego zwykle proponuję, żeby poprzeglądać bloga dokładniej, postarać się zastosować do rad a potem coś narysować i wysłać mi do oceny. :)

Inka

Dopiero zaczynam przygodę z rysowaniem, ale już wiem kto będzie moją motywacją. Niczym spragnione pięknej sylwetki fanki Chodakowskiej, będę robiła wszystko tak jak opisujesz.;-) Chociaż mam już jeden problem, na wstępie. Tak, wiem- dobry początek, nie ma co. Ale do rzeczy- czym Ty kierowałaś się ucząc się rysunku? Jakieś specjalne lekcje, poradniki? Buziaki!

Elfik777

Hej! Dzięki za komentarz. 
Cóż, problem poelga na tym, że ja nie uczyłam się rysunku, więc wiele rzeczy robię źle. U mnie była to czysta fascynacja i radość. Wybierałam sobie tematy, za którymi szalałam (np. portrety postaci z Władcy Pierścieni) i nie przejmując się techniką po prostu je sobie przerysowywałam. Szło mi ławiej niż innym bo okazało się, że myślę nię tą półkulą mózgu co większość ludzi. Dowiedziałam sie tego po przeczytaniu książki B. Edwards. I myślę, że lektura tej książki (i lekcji z mojego bloga) może być własnie tym, od czego najlepiej zacząć naukę :) Opis książki jest tu:
http://www.elfik777.pl/teksty/b-edwards-rysunek-odkryj-talent-dzieki-prawej-polkuli-mozgu-recenzja-111

:)

Basia

Mega! 😱 w najblizszym czasie zakupuje co trzeba i działam 😍 Pozdrawiam!

Ania

Śliczne !

Magdalenka K.

Te rysunki są prześliczne i dzięki za opis spróbuję je zrobić, dzięki wielkie!

a

Jakoś rozmazywanie ołówka nigdy mnie nie przekonywało tak jak kopiowanie fotek... Choć ostatnio to robię ale by nauczyć się malować. Nie ma zróżnicowania kreski i wszystko się zlewa. Jakbyś zrobiła to tylko z tłem - efekt był by lepszy. Podobne to jest ale jakoś wole rozwijać swoje zdolności w bardziej akademicki i kreatywny sposób.

Sławek

A propos samochodu, z którym ponoć jest coś nie tak:) To są DWA samochody. Ten z widocznym dachem jest w głębi ulicy i porusza się w lewo (ruch prawostronny), natomiast ten po lewej stronie jest bliżej i wjeżdża w kadr poruszając się w prawo. Złudzenie jest spowodowane znaczną odległością kamery od obiektów i być może sporej odległości obiektów od ulicy. Dodatkowo przód lewego samochodu jest zasłonięty płaszczem mężczyzny, nie widać innych szczegółów sugerujących kierunek jazdy, nie widać kolorów, tło jest rozmazane przez deszcz itd. Wybacz, ale rysownik powinien takie rzeczy zauważać;) Najwyraźniej mam lepsze oko od Ciebie, ale ręki zazdroszczę. Moja jest znacznie cięższa, więc z rysunku przeniosłem się na drewno. Pozdrawiam:)

Elfik777

Dzięki za rozwiązanie zagadki, która nie dawała mi spokoju!

Nie sądzę, by bycie rysownikiem-amatorem nie stawia mnie ponad innymi, więc mogło mi się zdarzyć przeoczenie ;)

Sandra

a może być inna muzyka czy musi być Enej :DDD

Elfik777

Tak, to musi być Enej :) Inaczej kropelki deszczu będa miały nieprawidołowy kształt. :)

Pixie

artystyczne-ciekawostki.blogspot.com

Elfik777

diana, Progresso to ołówki bezdrzewne. Zwane są też ołówkami grafitowymi. W moim odczucia dają nieco bardziej wyraziste odcienie niż ołówki w drewienku tej samej firmy. Przykładowo progresso 6B daje według mie odcień zbliżony do zwykłego KOH-I-NOOR 8B. Znalazłam na Internecie informację, że występują w czterech twardościach: HB , 2B , 4B , 6B. Ja ich używam głównie do robienia realistycznego tła (tak jak na obrazku z notki) ale za niedługo zobaczę czy z pyłem ze strugania też da się coś fajnego zrobić :) Pozdrawiam :)

diana

co to są właciwie te progresso? jakies grafity czy zwyczajne ołówki tyleże bez drewna w ś rodku?

Elfik777

Pixie, my nie jesteśmy konkurencją. Piszemy na ten sam temat ale w całkiem inny sposób (to widać, prawda? :) ). Tzn. mam na myśli mnie i Ilojleen, bo Marcybusi nie znam. Podejślesz linka? :)

Asia

Pixie przepraszam ale nie udaje mi się może mogłabyś mi podać mail? P.S 0+7 chyba powinnam zacząć się uczyć :D

Pixie

Elfiku to już powinnaś skakaćpod sam sufit bo ja kożystam z twojego bloga i konkurencji (ilojleen i marcybusi) i dalej nie wiem która jest najlepsza a czytam was od daaaawna ale i tak rysunek z gimnazjum jest motywujący bo rysuje odrobinkę lepiej (ale tylko szczypte) a tak wogóle to Asiu jestem bardzo ciekawa jak rysujesz bo jestem niewiele starsza roczek tylko to nie dużo :D A gdzie moja piątka z matematyki 7+2 no kurcze polece spytać się młodszej siostry ja tylko wiem jak iksiki wyliczać :P

Elfik777

Dee, tak bardzo się cieszę, kiedy widzę, że czytelnicy są zadowoleni!!! :D

Elfik777

Magdalena, dobrze, że zwróciłas uwagę na to, co staram się Wam przekazać od kilku lat: rysowanie ma przedewszystkim cieszyć! Bo jak cieszy to mamy energię do cigłych ćwiczeń i doskonalenia się :D

Elfik777

Asia, pewnie, że możesz :) Mój mailw zakładce "kontakt" :)

Elfik777

Ashes, projektant mojej strony chciał zrobić dużo trudniejsze działania (to jest filtr antyspamowy) ale powiedziałam mu, żeby mi ludzi nie stresował :D Ja wierzę, że się nauczysz rysować realistycznie, bo widzę postęp wśród innych czytelników a nawet po samej sobie. Wysyłałam tego linka Asi poniżej ale wyślę jeszcze raz Tobie. To moj rysunek z 2005: https://fbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/180048_179532655422557_4395144_n.jpg 9 + 4... hmmm... :)

Ashes

Wynik dodawania 7+0... Długo się zastanawiałam :D. Ale wracając do rysunku, cudowny. Jakbym patrzyła na zdjęcie. Chociaż wchodzę tu przeważnie przez Facebooka x3. Ostatnio przerzuciłam się na ludzi, i szczerze mówiąc, mam lekki problem z proporcjami twarzy. Nie potrafię rysować fotorealistycznie, nigdy nie potrafiłam i raczej się nie nauczę, ale wszystko to kwestia treningu, treningu i jeszcze raz treningu. Im więcej portretów się rysuje, tym łatwiej mi to przychodzi. I wychodzi lepiej. Ale najważniejszą zaletą "rysownika" jest cierpliwość i zapał - czego nie posiadam :D. Pozdrawiam.

Asia

Dzięki za link i też mam taką nadzieję :). Mogę ci przesłać jakiś mój rysunek ??

Magdalena

Piękne! Oglądam już 3 raz tą notkę, 2 razy juz ja czytałam i nadal sie zachwycam. Jestem wielbicielką realizmu wiec praca łapie za serce!Aż chce się rysować! Mam nadzieje, że ja dziś coś stworze, może nie będzie to tak... realistyczne, dopracowane, ale rysowanie ma cieszyć rysującego przede wszystkim :D

Dee

Dzięki wszystkim tym wpisom coraz lepiej radzę sobie z ołówkiem. Często porównuje sobie rysunki z przed kilku miesięcy do tych narysowanych niedawno i widzę duży postęp. :) Fajnie że trafiłam na tego bloga. I to wszystko dzięki facebookowi!!!! :D Odkąd jestem tu czytelniczką nie opuściłam ani jednej notki. Jeśli mam więcej czasu czytam te poprzednie.

julia

ja po prostu nie wierzę że to wyszło spod ołóka (tak sie nazywał twoj pierwszy blog no nie?)!!! ;)))

Elfik777

Asia, skoro czytasz mnie od kilku dni to pewnie nie widziałaś moich rysunków z czasów gimnazjum. Oto jeden z nich: https://fbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/180048_179532655422557_4395144_n.jpg :D Mam nadzieję, że moje wpisy nie tylko nauczą Cię rysować ale też rozbudzą w Tobie pasję :D

Elfik777

Jessica, takie bazgrołki pomagają mi przestawić się na tryb „zabawa” . To z kolei sprawia, że nie traktuję rysunku super-poważnie, zaczynam się relaksować a moja praca w efekcie wygląda lepiej. Dawniej szkicowałam dużo mniej spontanicznie. Stawiałam nerwową kreskę a gdy wychiodziła brzydko lub nie proporcjonalnie wymazywałam ją. I powtarzałam to bardzo długo aż się frustrowałam i odkładałam rysunek. Teraz postawiłam na zabawę i idzie mui lepiej :D

Asia

kilka dni temu znalazłam tą stronę i mama ciągle odciąga mnie od komputera idę teraz do 2 gimnazjum i nie mogę uwieżyć że można tak przecudownie rysować jak spojrzałam na moje ,,obrazy" to się załamałam ale mam nadzieję, że czegoś sie naucze z tego bloga :)

Jessica

Jakim cudem z takich bazgrołków wyłania się taki dopracowany rysunek??? To jest niesamowite. Najpierw takie "dzikie" kreski a potem coś takiego :) Te bazgrolki to w sensie pozytywnym :)

Błażej

Kochana Basiu, przecież rysunek wpisuje się w linie i punkty mocne (prawie) wiec pod względem kompozycyjnym jest jak najbardziej OK (przynajmniej mi się tak wydaje ). Co do rysunku jest powalający jak każdy z Twojej 'zawodowej' kolekcji :D

tina

haha, to niesamowite ale ta notka serialnie jest emocjonująca!! na prawdę zastanawiałam się czy ta kawa/herbata się wyleje ;D !!

tom

deszcz wyglada jakby się ruszał. ;) fajny rys ;)

wera

jesteś niesamowita!

Elfik777

Magda441, fajnie, że zwróciłaś uwagę na rękaw, bo mi osobiście nie przypadł on do gustu. Było z nim dużo roboty i chyba nie będę mogła patrzeć na materiały przez najbliższy czas :)

Elfik777

Cieszę się, że Wam się podoba

Zuzek

najcudowniejsza praca na świecie! :) Na prawdę, ten rysunek bardzo, ale to baaaardzo mi się podoba i aż odzyskałam zapał do skończenia mojej pracy, zaczętej dwa tygodnie temu XD

Magda441

Piękny rysunek.A to tło takie efektowne (to był komplement).I ten płaszcz Paula te zagięcia na rękawie pięknie wyszło *-*

Basia

to niesamowite, że potrafisz wciąż dawać nowe rady mimo, że już tyle napisałaś tych notek ;)) ps. mamy tak samo na imię ;)))

Łukasz

Jaki ty masz wielki talent Basiu(jeżeli mogę tak do Ciebie mówić). Ja zawsze gdy zaczynam rysować mam wielki zapał, który później mija.

Danusia

Sądzę, że tą notką udowodniłaś (po raz kolejny z resztą), że Elfik jest tylko jeden. Boski wpis!