Teksty

KOH-I-NOOR Gioconda: Portret zimowy 24

Tagi:

Styl, który dziś omawiam nazwałam „klasycznym”. Efekt końcowy jest ponadczasowy, delikatny i wyrazisty zarazem. Dlatego też idealnie nadaje się na prezent. Taki rysunek jest opozycją wobec fotorealistycznych prac, które gloryfikują niedoskonałości i „normalność”. Poczytacie o tym więcej w <artykule> , który napisałam na ten temat. Tym razem zależy nam na pokazaniu wyjątkowości portretowanej osoby. Czas nie ma znaczenia. „Klasyka” wymaga podkreślenia rysów twarzy i pomijania drobnych, ulotnych niedoskonałości (np. wyprysków czy zmarszczek). By „zatrzymać czas” warto uprościć lub pominąć ubranie (poprzez subtelne wyeksponowanie ramion modela, nie- całkowite rozebranie go :)). Wszelkie nowoczesne, krzykliwe wzory tym razem nie będę prezentowały się dobrze. Warto natomiast podkreślić oczy. Nie mam na myśli domalowywania przesadnego makijażu a raczej podkreślenie blasku.


Przejdźmy jednak do tutorialu, bym mogła na konkretnym przykładzie pokazać o co chodzi z tą „klasyką”.  Zaczęłam od odpowiedniej organizacji biurka. Zimą szczególnie ważne jest dobre  światło. W moim wypadku niezwykle istotne okazało się to, że biurko, na którym pracuję, ulokowane jest blisko kaloryfera. Niektóre akcesoria, których używałam są nieco kruche, dlatego założyłam „domowe” wygodne ubranie, które można pobrudzić. Zazdroszczę osobom, które są teraz w swoim rodzinnym, intymnym gronie i mogą pozwolić sobie na ulubione, oldschool’owe dresy, „artystycznego” koka i spięta grzywkę :)

Przejdźmy do materiałów. Zdecydowałam się ocieplić nieco chłody zimy i wybrałam fakturowany  papier w jasno-kremowym odcieniu, który kupiłam w punkcie ksero za 1,50 zł. Prawdopodobnie jest to papier przeznaczony do drukowania na nim dyplomów, jednak okazał się całkiem przyjemny w obróbce. Wy możecie oczywiście zdecydować się na papier śnieżno-biały. Polecam jednak wybór sztywnej, dobrej jakości kartki o lekkiej fakturze, ponieważ zwykła kartka z bloku rysunkowego wygląda niechlujnie, a nam zależy na efekcie zupełnie odwrotnym. Ma być elegancko, nawet nieco dostojnie.


Zdjęcie

Jak mówiłam, papier jest jasny, dlatego patrząc na niego, można pomylić go z białym. To zdjęcie pokazuje minimalną różnicę między nimi, która jednak nie jest bez znaczenia.


Zdecydowałam się pozostać przy ciepłej kolorystyce, dlatego skorzystałam z akcesoriów, które znajdowały się w kasecie Gioconda 8899, którą dostałam od firmy KOH-I-NOOR.


Zdjęcie

Zdjęcie


 W kasecie znajdziemy:

- pastelę białą w drewnie GIOCONDAWHITE CHALK 8801
- sepię w drewnie RED CHALK 8802, SEPIA LIGHT 8803, SEPIA DARK 8804
- ołówki akwarelowe GIOCONDA AQARELLE 88002B, 4B, 6B
- czarną pastelę w drewnie GIOCONDA NEGRO 8815/1, /2, /3
- węgiel w drewnie GICONDA CHARCOAL 8810/2
- białą pastelę w sztyfcie 4391
- sepię w sztyfcie w odcieniach: jasny brąz, brąz i ciemny brąz 4393, 4397 i 4398
- grafity w sztyfcie 4390 2B, 4B, 6B
- czarną pastelę w sztyfcie 4355/1, /2, /3
- prasowany węgiel w sztyfcie 8383/1
- cienki rozcieracz do pasteli 9477
- gumkę chlebową 6421


Oczywiście, jeśli się nie mylę, każdy z tych akcesoriów można kupić także oddzielnie. Muszę przyznać, że nie korzystałam ze wszystkich, ponieważ kasetę mam od niedawna i dopiero odkrywam jej możliwości. Oprócz wyżej wymienionych rzeczy niezastąpione okazały się także pędzle. Specjalnie na potrzeby notki kupiłam dwa nowe, ponieważ te, które miałam nie nadawały się do techniki, którą wybrałam. Większy pędzel kupiłam w sklepie plastycznym (kosztował... 14 zł), mniejszy - w Empiku za 3 zł. Najważniejszym kryterium podczas zakupu była sztywność włosia. Pędzle do akwareli zupełnie się nie nadają, ponieważ miękkie włoski nie poradzą sobie z wcieraniem ulotnego, pastelowego pyłu w kartkę. Zdjęcie pędzli zamieszczam na końcu wpisu, by zwrócić Waszą uwagę na ważną czynność, jaką jest właściwie mycie pędzli.

Do portretu klasycznego możecie jak najbardziej zastosować także ołówki bez drewienka (które bardzo łatwo poddają się celowemu rozmazywaniu), kolorowe, suche pastele czy grafity.

Przejdźmy do wyboru zdjęcia. Zdecydowanie  warto zdecydować się na fotografię, na której model przyjął stateczną pozę i delikatnie się uśmiecha. Tym razem odstawiamy na bok eksperymenty z kadrem i powiększeniem. Najlepiej pracować nad zdjęciem, które zostało wywołane (lub wydrukowane), ponieważ, jak wspominałam nie raz, obecność włączonego komputera ma bardzo negatywny wpływ nie tylko na nastrój podczas rysowania ale też na efekt końcowy. Poza tym... ukochans osoba, którą malujemy, zasługuje na to, by jej portret nie był przerywnikiem pomiędzy kolejnymi odświeżeniami Facebook’a. Najwspanialsze są stare fotografie, które były wykonywane u fotografa. Może wyszperacie takie w domach? Ja mam i zapewne niebawem, gdy wrócę do domu dobiorę się do nich :) Tym razem jednak, odcięta od rodzinnych skarbów zdecydowałam się na zdjęcie Charlize Theron. Przyznaję, że poszłam na łatwiznę i wybrałam fotografię, która jest w kolorystyce dokładnie odpowiadającej barwom z mojej kasety Gioconda. Wiem jednak, że przełożenie zastanych kolorów na odcienie brązu nie jest trudne. Potrafimy przecież bez problemu zrobić ołówkowy rysunek na podstawie kolorowego zdjęcia.  

Zdecydowałam, że głowa na rysunku będzie wypełniać sporą część kartki. To pozwoło mi dokładniej oddać kształty twarzy. Początkowo linie były bardzo wyraźne. Zbędne kreski wymazałam gumką chlebową i oczyściłam szkic. Choć był wykonany bardzo delikatnie, wszystkie linie, które mimo wszystko wydawały mi się zbyt mocne, wymazałam lekko gumką, by były mniej widoczne. To dość ważne, ponieważ rysunek będzie rozmazywany a każda kreska zrobiona ołówkiem, przy kolorystyce jaką wybrałam, będzie wyglądać jak brud.


Zdjęcie


Przed kolejnym etapem umyłam i wysuszyłam dokładnie pędzle. Cieniowanie zaczęłam od nałożenia bardzo delikatnych, bazowych cieni na twarz. Użyłam pędzla o twardym włosiu, który przyłożyłam do sepii w sztyfcie i potarłam, by zebrać pigment.


Zdjęcie


Początkowo niewiele było widać ale właśnie to było kluczem do uzyskania bardzo delikatnego efektu przejścia. Nałożyłam sporo warstw. Tak dużo, że dopiero po jakimś czasie zaczęły się wyłaniać rysy twarzy. Nie spieszyłam się. Technika rozcierania jest bardzo szybka w porównaniu do rysowania ołówkami, dlatego mogłam sobie pozwolić na spokojne, niespieszne nakładanie koloru. Prawdopodobnie pod wpływem oglądania filmików typu „speed drawing” macie wrażenie, że zbudowanie takiego cieniowania na kartce to kwestia minuty, jednak warto się tego wrażenia wyzbyć, bo jest mylne. Przyznaję, że czasem ruchy mojej ręki były zbyt szybkie, dlatego w niektórych miejscach pozostały plamy, które mi się nie podobają. Ja, tak jak i Wy, uczę się wciąż rysowania :)


Zdjęcie


Podczas cieniowania unikałam wykonywania kolistych ruchów, ponieważ pod ich wpływem pędzel uwalnia z siebie pigment w niekontrolowany sposób i tworzą się brzydkie plamy. Starałam sie dopasować ruchy do rysów twarzy.


Zdjęcie


Cienie bardziej szczegółowe (jak np. te wokół nosa) uzupełniłam w ten sam sposób mniejszym, płasko ściętym pędzlem. Cieniowanie tą metodą dało bardzo delikatny efekt i pozwoliło rysom twarzy łagodnie „wyłonić się” z kartki. Dzięki temu  mogłam stopniowo je dopracowywać bez konieczności szkicowania ich ołówkiem. Uzyskałam łagodną bazę do dalszego rysowania.


Zdjęcie


Uzyskane w ten sposób cienie były zbyt mdłe, by można było je tak zostawić. Nałożyłam więc kolejne warstwy koloru tym razem bezpośrednio na papier. Warstwy te przeznaczone były do rozmazywania, jednak mimo to starałam się uzyskać gładki efekt. Użyłam sepii w sztyfcie.


Zdjęcie


Cienie roztarłam wiszerem. W niektórych miejscach ujawniła się nierówna struktura kartki. Moim zdaniem dodaje ona uroku pracy, choć to oczywiście kwestia gustu. Cały światłocień wyeksponowałam mocniej niż na zdjęciu, ponieważ zależało mi na wyrazistości portretu.

Jasnych miejsc nie pokrywałam sepią. Cieniowałam je jedynie wiszerem, na którym pozostały resztki pigmentu z rozcierania ciemniejszych miejsc. Przedtem upewniłam się jednak na osobnym kawałku papieru, czy uzyskany w ten sposób odcień wygląda tak, jak powinien.

Polecam podłożenie sobie chusteczki pod rękę, ponieważ sepia w drewnie (w przeciwieństwie do zwykłej kredki) bardzo łatwo się rozmazuje.


Szczegóły wykonałam sepią w drewienku, ponieważ jest bardzo precyzyjna.


Zdjęcie


Te miejsca także lekko rozmyłam wiszerem.

Zupełnie nie przejmowałam się tym, że miejsca, które powinny być jasne (np. włosy Charlize) przykryły się kolorem. Gumka chlebowa przywróci im biel. Stopniowo nakładałam nowe warstwy cienia i starałam się podkreślić kształt twarzy. Jak już wspominałam, w portrecie klasycznym nie eksponujemy niedoskonałości (takich jak zmarszczki), jednak sam kształt twarzy dobrze jest nieco wzmocnić, bo to on wysuwa się na pierwszy plan.

Zazwyczaj włosy rysuję bardzo szczegółowo, by wyglądały jak prawdziwe. W tym wypadku uznałam, że warto je uprościć, by nie odwracały uwagi od twarzy. Ponieważ aktorka, którą rysuję ma bardzo jasne włosy, w większości do ich zrobienia używałam gumki.


Zdjęcie


Gumka chlebowa ma to do siebie, że można ją dowolnie formować. Bardzo łatwo ulepić na niej ostry czubek, który wymaże cienkie włoski czy bliki.


Zdjęcie

Myślę, że to zdjęcie daje pewne wyobrażenie o plastyczności gumki chlebowej :)


Mimo, że używałam kartki, która miała delikatny odcień, zdecydowałam, że wzmocnię nieco cienie w tle. Dzięki temu bardzo jasne włosy Charlize będą się ładnie odznaczać. Twarz wykonałam odcieniami brązu, dlatego dla kontrastu do tła użyłam szarości. Nałożyłam je pędzlem (dokładnie tak jak bazę), by były bardzo rozmyte. Włosy, które także pokryły się pigmentem, z łatwością wymazałam gumką chlebową.


Zdjęcie


Ten obrazek był pierwszym portretem klasycznym, jaki wykonałam używając kompletu Gioconda. Mógłby wypaść lepiej, jednak nie wątpię, że Wasze (nieważne czy po kilku próbach czy jednej) będą dużo ładniejsze :)

 

W dzisiejszej notce używałam wielokrotnie pędzli, dlatego pokażę na koniec, jak właściwie je czyścić. To bardzo ważne, ponieważ przy tak delikatnym temacie, jakim jest portret, każdy brud, który „wyskoczy” z pędzla, może zrujnować rysunek. Metodę mycia pędzli poznałam, oglądając filmik autorstwa Michelle Phan, która jest jedną z gwiazd YouTube’a.

W plastikowej zakrętce, która została mi po słoiku z kawy, rozmieszałam trochę mydła w płynie i oliwy z oliwek. Wzięłam moje pędzle i rozmieszałam nimi miksturę a następnie oczyściłam je w zagłębieniu dłoni, wykonując koliste ruchy. Po opłukaniu zawiesiłam je przy pomocy gumki do włosów na drzwiach  szafy, włosiem w dół, by woda mogła wypłynąć. Nie polecam suszenia pędzli włosiem do góry, ponieważ woda, która wpłynie do środka, może poluzować klej i włoski zaczną wypadać.


Zdjęcie

 

 

Wesołych Świąt :)

Komentarzy: 24 Dodane komentarze:

Julia

Dziękuję bardzo mi pomogłas ❤

pati

Śliczny ten rysunek,aż chciałabym go powiesić u siebie. Ile kosztuje ten zestaw kredek? I może zaczniesz prowadzić testy akcesoriów i założysz konto na deviantArt? Chętnie dodam do oglądanych XD :D .

Sumi

Cześć :D Na początek mam takie dwie małe sprawy :D Po pierwsze czy zrobisz kiedyś jeszcze ocenę prac tak jak na blogu? :) To było bardzo fajne bo wtedy wiadomo było co poprawiać w swoich pracach

Dobrusia

Czytam twój blog już od dawna i muszę przyznać, że od niego sie wszystko zaczęło. Ta praca jest bardzo ładna, ale i tak moimi ulubionymi są coco chanel i ta mulatka oblana wodą:) Miło by było gdybyś może ogłosiła jakiś konkurs. Pozdrawiam ;)

Szymon

wspaniały portret,widzę że coraz to lepsze dzieła są tu wstawiane.A nie jak u mnie,ciagle te same krzywe ludki :D

nata

ok. :] bardzo mnie to cieszy!

Elfik777

Natalia, notka o sepii w sztywcie niewątpliwie będzie, bo okazała się całkiem ciekawym narzędziem :) Nata, notki wrzucam dość rzadko bo stawiam na jakość. Nie jestem blogerką, więc nie muszę codziennie publikować zdawkowych wpisów. Zdecydowanie wolę popracować nad tekstem nieco dłużej ale za to mieć pewność, że wszystko to, co warto było w nim napisać, zostało napisane. Mam nadzieję, że to większości odpowiada. Póki co zapraszam do starszych wpisów. Już się ich trochę uzbierało :) ps. Kiedy na coś się dłużej czeka (np. na nową notkę) to radośc jest o wiele większa :)

nata

super! piękny portret! martwi mnie to że piszesz coraz rzadziej czy masz zamiar porzucic tę stronę/bloga???

natalia

hej. osobiście nie moge sie nadziwić Twoim umiejętnością. BARDZO mi się podobają Twoje rysunki i z niecierpliwością czekam na następną notkę. Chciałabym żebyś zrobiła kolejną na temat tworzenia sepią w sztywcie. Pozdrawiam :)

natalia

hej. osobiście nie moge sie nadziwić Twoim umiejętnością. BARDZO mi się podobają Twoje rysunki i z niecierpliwością czekam na następną notkę. Chciałabym żebyś zrobiła kolejną na temat tworzenia sepią w sztywcie. Pozdrawiam :)

Weronika

łał śledzę Twojego bloga od dawna, próbuję rysować, czasem wyjdzie, innym razem nie; jednak już za tydzień siadam z kartką i czytam od deski do deski Twoje kursy itd :D pozdrawiam

Carollyne

Podoba mi się ten kontrast między włosami a twarzą. Ja nigdy bym się nie zebrała na taką odwagę, żeby cokolwiek mocniej pocieniować. x.x'' Twarze ludzi mi wychodzą okropnie, nigdy nie mogę uchwycić podobieństwa. Twoja praca jest świetna. *.* Mam pewien problem. W jaki sposób narysować strukturę kapelusza? o.O

diana

cudowny ten zestaw! marzę o takim! świetna notka (jak zawsze) :)

Natalia

Kolejna genialna praca ;) Bardzo mi się podoba, bo sama wolę rysować portrety. Oczy (rzęsty) też rysowałaś węglem? Osobiście podziwiam ludzi, którzy rysują kolorowe portrety, niezależnie od tego czy są to kredki czy węgiel. Bardzo ci dziękuję za kolejną notkę ;) i wesołych świąt i szczęśliwego nowego roku :)

Elfik777

Anastazja, rysuję właściwie od czasów przedszkola. Wtedy malowałam na dokładnie takim poziomie jak moi rówieśnicy. W podstawówce większośc kolegów przestała rysować a ja malowałam sobie dalej. W gimnazjum rysowałam bardzo dużo. Moje prace wygladały wtedy dokładnie tak jak rysunki czytelników mojego bloga, którzy są akurat w tym wieku. Własciwie rysowanie się nie uczyłam, bo nie chodziłam na żadne kursy rysunku. Najwięcej nauczyłam sie podczas prowadzenia bloga i strony bo podczas pisania tekstów o nauce rysunku musiałam zacząć szukać nowych sposobów rysowania. Bardzo dużo dało mi też wystawienaie swoich prac w internecie, bo dzięki temu mogłam dowiedzieć się z komentarzy, co robię źle. Trudno podać konkretny okres czasu, podczas którego uczyłam się rysowania bo moje rysunki poprawiały się stopniowo. Sama nawet nie wiem, kiedy nastapił przełom.

Anastazja

jestem ciekawa czy długo się uczyłaś rysować. Zawsze (od kiedy zobaczyłam tą strone) zazdrościłam Tobie talentu , nie wiedzialam że można tak ładnie i estetycznie rysować długopisem, ołówkiem i kredkami, zazdroszcze :) zawsze chciałam tak ładnie rysować jestem najlepsza w szkole w rysowaniu ale czegoś takiego nie widziałam...

Elfik777

kornelia, ucieszyłam się, kiedy przeczytałam twój post, bo jak widzę, są osby, które czytaja mnie już dość długo :) o moim lęku przed slimakami pisałam (jak się zdaje) wieki temu :) Tak, ślimaczek z gumki to taka moja mała terapia :)

Elfik777

joasia, gumka chlebowa działa na trochę innaje zasadzie niż zwykła. Chlebo zbiera pigment z kartki poprzez przyklejenie go do siebie. Zwykłe gumka ten pigment ściera. Moim zdaniem gumka chlebowa jest skureczniejsza ale na swoją starą, dobrą Factis też nigdy nie narzekałam :) Ja swoje gumki chlebowe kupuję w sklepie "Szał dla Plastyków w Krakowie". Są zbyt tanie by zamawiać je przez internet (koszty przesyłki będę duzo wyższe od ceny samej gumki) dlatego najlepiej poprosić kogoś, kto wybiera się do wiekszego miasta, by kupił ci taka gumkę w sklepie dla plastyków :)

kornelia

ten ślimak to kolejna forma walki z lękami? :)

jan

ciekawa, inspirujaca notka w sam raz na zimę :)

Kamila

Wspaniała notka - jak zwykle! "Pamiętnik rysownika" jest super. Rysuj i wstawiaj następne artykóły, nie mogę się doczekać! :)

joasia

Witaj Elfiku! od dawna noszę się z zamiarem zakupu gumki chlebowej, bo podobno jest lepsza od zwykłe. To prawda? i gdzie taką gumkę mogę kupić? pani w sklepie z artykułami szkolnymi i plastycznymi u mnie w mieście o takiej nie słyszała. bardzo fajny wpis!

Ania

Przepiękne. Kolorystyka faktycznie wyjatkowa, bo to coś pośredniego pomiedzy zimnymi szarościami a słodkimi kolorkami. Podoba mi się pomysł :)

Dina

Świetny pomysł! Muszę wypróbować coś podobnego! 14 zł za pędzel to dla mnie duuużo za drogo ale może znajdę coś tańszego w swojej rodzinnej miejscowości.