Teksty

Lifestyle: Rysownik na walizkach 15

Tagi:


Zdjęcie

 

Zdjęcie


Poprzednia notka z cyklu Lifestyle Rysownika (<tutaj>) została – ku mojemu zaskoczeniu – przyjęta bardzo dobrze. Dlatego zdecydowałam się kontynuować temat. Dziś będzie o tym, jak podróżowanie wpływa na jakość rysunków.

 

 

Mam wrażenie, że aktualnie wszystko kręci się już wokół jesieni. W sklepach asortyment szkolny, ubrania w witrynach butików na sezon jesień/zima, ludzie z YouTube kręcą filmiki typu „Back to School”. Nie wiem jak Wy ale ja jeszcze żyję wakacjami. W sobotę ruszam na południe Europy i zdecydowanie nie w głowie mi jesień.

 

Dziś wyjdziemy z domu. Tym razem dalej niż do ogródka czy na balkon. Będziemy rysować stare miasto. Którą starówkę wybieracie? Wybaczcie, że już kolejną notkę z rzędu męczę Was „Grą o Tron” ale w te wakacje ruszam do Królewskiej Przystani – chorwackiego Dubrovnika, gdzie powstaje serial. Miasteczko jest przepięknie ulokowane wśród turkusowych zatoczek i nazywa się je Perłą Adriatyku. Tym, którzy mają mniejszy budżet wakacyjny polecam urokliwy Budapeszt, do którego latają tanie linie lotnicze. Ja jako była krakowianka i obecna warszawianka może na wszelki wypadek nie będę próbowała ustalić, która z polskich starówek jest najpiękniejsza. Może Wy spróbujecie to rozstrzygnąć wrzucając ich rysunki?

 

Podczas wyjazdów chęć sfotografowania (i zwiedzenia) wszystkiego wydaje się taka naturalna... Zastanówmy sie jednak czy warto pędzić z aparatem przez, dajmy na to paryskie ulice, by później pokazać rodzinie zdjęcia obiektów, które bez trudu mogą znaleźć w sieci? Moim zdaniem - nie warto. Lepiej zatrzymać się na moment, zamówić kawę w kawiarni z widokiem a na stoliku rozłożyć szkicownik. I zamiast planować przyszłość („kiedyś tu wrócę”), poczuć magię chwili, która właśnie trwa. Ja w momencie pisania tego tekstu nie siedzę nad Sekwaną. Za to mam całkiem blisko do naszej Wisły. Trwa ogromna burza. Zamiast jednak narzekać na pogodę, wykorzystuję ją do redagowania tekstu. I rozkoszuję się orzeźwiającym, burzowym powietrzem. Wróćmy jednak do Paryża (tam też jest ładnie). Jak wspomniałam w <notce o szkicowaniu i Memobookach> (polecam!) osoba, która publicznie rysuje, wydaje się przechodniom intrygująca. Tym razem jednak zignorujcie innych ludzi. Skupcie się na pięknym budynku czy parku, który rysujecie. Utkwi Wam wtedy w pamięci lepiej niż po zrobieniu mu zdjęcia. Zobaczcie także mój tekst <„Tu i teraz”>, by jeszcze lepiej wpasować się w klimat życia chwilą.

 

Przybory

Nie wiem jak Wy ale ja do tej pory w podróż zabierałam ze sobą cały sklep plastyczny i pół biblioteki. Moja torba była tak wypełniona kredkami i ołówkami, że czasem brakowało miejsca na ubrania. Pewnego dnia stojąc na dworcu z najcięższą walizą świata uświadomiłam sobie, że podróż może być znakomitą okazją do poćwiczenia prostych, szkicowych rysunków. 

Zatem co ze sobą zabrać w podróż, by przy minimum środków uzyskać ciekawe efekty? Ja z dość dużego zestawu, który zaprezentowałam w  całości w <notce o portrecie zimowym> wyjęłam sobie sepie w drewienku (dwie brązowe i jedną białą) i wiszer. Spakowałam także gumkę chlebową, zwykły ołówek 3B i oczywiście podręczny szkicownik. Można także użyć grafitów jednak polecam te, które nie brudzą rąk.

 

Zdjęcie

Reklama waliz Vouitton’a przypomina mi mnie samą oczekującą na pociąg na dworcu. W walizach oczywiście kredki i ołówki :)

 

 W notce <”Krok po kroku: Cersei> zaprezentowałam rysunek wykonany zestawem „wszystko to, co wypadło z szuflady w starym pokoju w mieszkaniu rodziców”. Zestaw zawierał: „ogryzki” ołówków, resztki kredek i okładkę oderwaną z zeszytu. Fajny rysunek można stworzyć na czymkolwiek :) W sytuacji wybitnie kryzysowej, gdy zapomnimy spakować przyborów plastycznych, można stworzyć obrazek... kawą. Notka na ten temat na pewno będzie :)

 

 

kawa

 

 

 

Styl

Rysowanie w podróży zazwyczaj odbywa się w ekstremalnych warunkach – w plenerze czy w trzęsącym się pociągu. Dlatego też tym razem darujmy sobie gładzenie powierzchni w nieskończoność ( to możemy robić w domu przy kubku herbaty; notka <tutaj>). Poćwiczmy szybkie, spontaniczne kreseczki i bazgranie. O tym, dlaczego bazgranie jest takie ważne dowiecie się z kolejnej notki „Lifestyle Rysownika”.

 

Krok po kroku: ponadczasowa pocztówka w sepii

 W tym tutorialu korzystałam z <fotografii>, którą znalazłam w sieci ale po powrocie z wakacji wrzucę zdjęcia procesu rysowania z natury. Dzisiejszy tekst potraktujecie jako wstęp. Korzystałam z sepii w kolore Red Chalk, która jest bardziej rudawa niż brązowa.

 


Zdjęcie

 

Szkic zaczęłam od linii poziomych, które w tym wypadku wyznaczają kompozycję.  

 

Zdjęcie

 

W tym miejscu warto uświadomić sobie pewną rzecz: pierwsze kreski szkicu (właściwie cały szkic) nie muszą być ładne! To moment, w którym ustalamy kompozycję, mierzymy proporcje. Zobaczcie jak w <tym> filmiku z brzydkich, chaotycznych kresek wyłania się piękny obrazek w sepii.


Zdjęcie

 

Czas na pierwsze cienie. Przy takich obrazkach warto zacząć od ogólnego rozplanowania odcieni. Warto zadać sobie pytania: Który element będzie najciemniejszy na rysunku? Który najjaśniejszy? Dobrym pomysłem jest także spoglądanie na rysowany obiekt z przymrużeniem oka (dosłownie :) ). To sprawi, że detale nie będą odciągać naszej uwagi od tego czym się aktualnie zajmujemy. Upewnijmy sie też, że na kartce cienie rozkładają się w sposób miły dla oka tj. że wzrok nie rozprasza się spoglądaniem na zbyt wiele wyrazistych elementów.



 Zdjęcie

Zdjęcie

 

Czas na detale. By obrazek nabrał ponadczasownego charakteru, warto pominąć wszelkie elementy, poprzez które można łatwo zidentyfikować czas. Pozbywamy się zatem statków, anten satelitarnych, samochodów. I właściwie w tym momencie obrazek można już zakończyć...

 

Zdjęcie

 

... ale ja mam duszę eksperymentatorki i postanowiłam jeszcze trochę pobawić się z tym rysunkiem. On już z samego założenia miał być prostym szkicem, dlatego nie boję się, że go zniszczę. Do linii wykonanych sepią w drewnie dodałam kilka plam malowanych kawą. Kawa – w zależności od proporcji ziaren i wody – daje dość różne odcienie na karctce. Ja uzywałam rozwodnionej ‘fusiary’, która nie dominuje nad sepią w odcieniu ‘red chalk’ i stanowi dla niej delikatne, żółtawe tło.

 

Zdjęcie

 

Na tym etapie także można skończyć pracę... Ja dodałam jeszcze jedną warstwę piórem z czarnym atramentem. Piórem wykonałam także ramkę.

 

 Zdjęcie

 


Krok po kroku: „powakacyjny” obrazek ze zdjęcia

 

Pastele olejne to bardzo przyjemna technika. Ubrudzone palce sprawiają, że cofamy się do czasów dzieciństwa i łatwiej wpadamy w przyjemny nastrój w czasie rysowania. Pastele olejne potrafią rysownikom wiele wybaczyć. Ewentualne błędy bardzo łatwo usunąć np. poprzez zeskrobanie nieudanego fragmentu lub nałożenie kolejnej warstwy.

 


Zdjęcie

Chyba po raz pierwszy zrobiłam sobie ładne paznokcie do tutorialu... Nawiasem mówiąc, znacie może kogoś w Warszawie kto zrobi mi ładne protezy paznokci (tipsy znaczy) w dobrej cenie? Tak do 50 zł?

 

Kilka lat temu na wakacjach w Chorwacji zrobiłam to zdjęcie:

 

croatia

 

Jego kolorystyka jest bardzo wakacyjna i idealnie pasuje do obrazka. Rysunek wykonałam na czymś, co zupełnie nie kojarzy się z wakacjami - na okładce mojej pracy licencjackiej. Gdy składałam swoją pracę do dziekanatu, okazało się, że okłada jest nie taka jak trzeba. Miała być termobindowana a moja była bindowana. Oczywiście dla pań z dziekanatu to jest szalona różnica, więc musiałam w wielkim pędzie biec z kartkami do punktu ksero i zszywać na nowo. Ile najadłam się stresu! Ale przy okazji dostałam do ręki starą okładkę, która idealnie nada się na bazę do rysunku.

 


Zdjęcie

 

Najpierw sprawdziłam czy papier odpowiednio przyjmuje pastele olejne. Okazało się, że tak.

 


Zdjęcie

 

Zaczęłam oczywiście od szkicu. Wykonałam go różnymi kolorami pasteli. Zrezygnowałam z pomocy precyzyjnego ołówka, by praca była lżejsza.

 

Zdjęcie

 

Potem szybko nałożyłam kolejne kolory. Moje pastele są w fatalnym stanie i sądzę, że najwyższy czas na nowe. Zacieniowałam także wodą, mimo że na zdjęciu miała odcień bardzo zbliżony do kartki. Na tym etapie ujawniła się bardzo wyraźnie faktura papieru ale nie przejęłam się tym.

 

Zdjęcie

 

Dopiero z kolejnych warstw zaczął wyłaniać się obrazek. Pastele wypełniły fakturę na papierze przez co powoli zaczęła zanikać.

 

Zdjęcie

 

Kolory pasteli olejnych można łatwo mieszać. Pod wpływem pocierania ich struktura nieco się rozluźnia i zaczynają być śliskie. Wtedy mogą się ze sobą łączyć tworząc nowe kolory.

 

Zdjęcie

 

Stopniowo dodawałam coraz więcej szczegółów i nowych kolorów. Oglądałam bazowe zdjęcie bardzo dokładnie pod kątem tego, czy gdzieś nie ma plamek w odcieniu, którego dotąd nie użyłam.

 

Gotowy obrazek wygląda tak:

Zdjęcie

 

Z pastelami olejnymi można pokombinować i połączyć je np. z... kolorowymi długopisami. Efekty dość ciekawe:

 

Zdjęcie

Powyższy rysunek wykonałam wieki temu ale sądzę, że dobrze ilustruje ciekawy efekt, jaki można uzyskać pastelami i długopisami. Pierwszy plan jest w stylu komiksowym. Tłow ykonałam na podstawie obrazu Monet’a.

 

Inny pomysł na powakacyjny obrazek? Komiks! Ja po wakacjach tworzę mini-obrazki, na których moje komiksowe alter-ego – Mały Elf – odwiedza różnie, ciekawe miejsca. Nie są to oczywiście dzieła sztuki (powyższy obrazek też, nawiasem mówiąc) ale ich tworzenie i późniejsze oglądanie daje dużo radości.

 

mały elf w budapeszcie

 

 

 

Pamiętajcie, rysowanie bez przyjemności i radości nie ma najmniejszego sensu. Wybierajcie tematy, które Was ciekawią, eksperymentujcie z technikami i bawcie się. Radość daje siłę do kontynuowania nauki rysowania. Do zobaczenia w następnej notce :)

 

 

 

 

Ps. Przybory, które wymieniłam są idealne dla podróżniczek także z jednego względu... Sepie idealnie nadają się do podkreślenia brwi a pędzlem można szybko zrobić pięknego, wytrzymałego koka :)

 

koczek pędzele

 

Ps. 2. Pocztówki, które są widoczne na pierwszych zdjęciach, dostałam od osób z całego świata. Moja kolekcja liczy już kilkadziesiąt kartek. Wszystkie pochodzą z serwisu postcrossing.com, gdzie uczestnicy podają swoje adresy i wysyłają do siebie kartki. Ja dostałam m.in. z Tajwanu, Filipin, Chin, USA, Nowej Zelandii (!), Rosji... Długo by wymieniać. W każdym razie polecam Postcrossing.

 

Ps. 3. Doskonałym sposobem na tanie podróżowanie jest CouchSurfing (couchsurfing.com). Zabawa polega na tym, że nocujemy za darmo u ludzi, którzy są zapisani w serwisie. Wybieramy sobie miasto, wysyłamy pytania o wolną kanapę (bo to na kanapach zazwyczaj się śpi) i... w drogę. CSi to bardzo miłe, otwarte osoby (bo tylko tacy są w stanie gościć w domu obcych ludzi). Sczególnie polecam naszych południowych sąsiadów. Ich gościnność jest ogromna! Ja dzięki CSowi mogłam m.in. zobaczyć Budapeszt nocą z oddalonego wzgórza, do którego zabrał nas nasz gospodarz (tzn. „host”), pływać w dzikim, odludnym jeziorku z turkusową wodą, próbować lokalnych potraw i... znaleźć miłość. Pierwsza osoba, którą gościłam, stała się później moim chłopakiem :D

 

Komentarzy: 15 Dodane komentarze:

Elfik777

Dzagoda, no cóż, cały mój blog własnie o tym jest - o nauce, motywacji. :) Mozna się nauczyć. Tylko zazwyczaj nie poprzez ćwiczenia techniczne tylko zmianę podejścia :)

Dzagoda

Trzeba mieć talent by tak malować czy można się tego nauczyć??

diana

protezy paznokci - padłam :D !!!

Magda441

Fajna notka.Szczerze mówiąc nie dałabym rady narysowac w kawiarni,w autobusie czy na ławce w parku chyba że patyczaka XD. Naprawdę podziwiam ludzi którzy potrafią rysowac w ,,plenerze''.Rysunki bardzo ładne tylko że na widoczku z Chorowaci strasznie prześwituje ten kolor niebieski ale i tak bardzo ładnie.Tak na marginesie uwielbiam kiedy pastele staja się takie śliskie.

Elfik777

Cynthia, wrzucę tatuaż w kolejnym poście w takim razie :) Nawet nie wiesz jaka radośc sprawia mi czytanie takich komentarzy. Fajnie, że mój dygresyjny styl się podoba i że nie nalegacie bym pisała tylko o rysowaniu. Rysowanie to styl życia a z tym się wiąże wiele ciekawych rzeczy, tóre staram sie opisać :)

Cynthia

Twoje wpisy są zupełnie inne od tych, które do tej pory czytałam. Wszyscy pisza jakieś nudne rzeczy typu "jak pocieniować cośtam" a od Twoich wpisów bije taka radość i beztroska. Aż się chce rysować! Po każdym wpisie łapię za kredki i śmigam po kartce :) ps. Możesz gdzieś wrzucić zbliżenie na swój tatuaż. Już z daleka widac, że jest śliczny ale chciałabym też z bliska zobaczyć :)

Elfik777

Alicja, cieszę się, że poczułaś klimat wakacji w notce. O to mi chodziło :) Wszyscy już wariują na punkcie jesieni a przecież trwa lato! Ładujmy akumlatory póki czas!

Alicja

Nie wiem, jak inni, ale ja czuję od tej notki jakiś taki luźny, wakacyjny klimat... Fajnie jest się dowiedzieć, że też jesteś na postcrossingu. Ja pocztówki wysyłam już od dłuższego czasu i otrzymałam już prawie 50 - głównie z Rosji, Niemiec i Holandii, ale też z Chin, Nowej Zelandii i Singapuru, czy z prywatnych wymian z Wielką Brytanią, Hiszpanią czy Francją. Muszę przyznać, że jest to niesamowicie wciągające, i za każdym razem, gdy odwiedzam nowe miejsca, zaopatruję się w stosik pocztówek. Pocztówki wybrałam też jako pamiątki z mojej podróży do Francji (byłam w Paryżu i Bourges, a także zwiedzałam Poitiers, Noirlac i Plaimpied z pięknymi romańskimi opactwami) i teraz mam zamiar narysować kilka widoków z tych pięknych kartek.

Elfik777

mithrilly, dzięki! Tatuaż zrobiłam sobie jakoś tak w okresie, gdy zdawałam maturę. Postanowiłam, że elfem będę do końca życia :D Dziś żałuję tylko, że nie dałam sobie zrobić odrobinę większego...

mithrilly

Świetna notka! bardzo mi się podoba. Tyle że średnio mi wychodzi rysowanie takich pięknych widoczków, ale jak to mówią trening czyni mistrza. :) A jak zobaczyłam to ostatnie zdjęcie to... O RANY! Piękny! ARWEN STAR! świetny tatuaż. :D

Karolina

Pierwsza pocztówka, którą dostałam, jest z Niemiec, dwie kolejne - które przyszły dziś(!) - z Japonii i z Tajlandii(ta poza serwisem od dziewczyny, której wysłałam moją pierwszą pocztówkę). Jak narazie wysłałam jeszcze dwie do USA i Rosji i czekam aż dojdą :3

Elfik777

Karolina, z jakich kraków masz pocztówki? Czytanie słów, które napisał do nas ktoś z drugiej półkuli jest niesamowite. Ja na swoim profilu napisąłam, że byłoby miło, gdyby każdy mi pisał pozdrowienia w swoim języku. I dostałam nawet po chińsku. Świetna sprawa, polecam każdemu :D

Karolina

Fajna notka :) Podziwiam Twoje umiejętności. Btw. od niedawna też jestem w postcrossing.com . Dostałam już 3 pocztówki! :D To naprawdę świetna sprawa :)

Elfik777

Ania, pamiętam, że kiedyś miałam jeszcze kredki akwarelowe Giotto ale używałam ich tak dawno temu (w podstawówce chyba), że zupełnie nie pamietam jak się nimi malowało. Także niestety nie mogę porównać KOH-I-NOORów do innych akwarelowych kredek. Bardzo polecam kolorowe tło, ponieważ można na nim poćwiczyć rysowanie światła. Jasne pastele wyglądają na ciemnym podkładzie jakby się świeciły. Ja akurat bardzo lubię nakładać pastele olejne bardzo grubą warstwą i brudzić nimi wszystko dokoła :D Pozdrawiam!

Ania

Pastele są super :) Sama ostatnio się nimi bawiłam, jak chcesz to zapraszam: http://etna19.blog.onet.pl/plaza-dzika-plaza-wspomnien-czar/ Co do notki, nigdy nie malowałam na kolorowym tle xD zawsze był to biały karton. Chyba najwyższy czas się przestawić. Fajny sposób na wykorzystanie okładki z "bindowania". Co do pracy, bardziej mi się podoba przed ostatni etap Twojego rysunku. Dla mnie jest on bardziej podobny do realistycznego niż ten ukończony. Może dlatego, że nie lubię jak pastele się stają takie śliskie, jak to określiłaś. I jeszcze pytanie z innej bajki, zamierzam kupić kredki akwarelowe. Korzystałaś tylko z firmy koh-i-noor czy jeszcze jakiejś innej?