Teksty

Szkice koncepcyjne do ilustracji 24

Tagi: jak ilustrować jak rysować okładkę jak rysować ilustrację hubert kozieł vril pułkownik dowbor historical-fiction powieść pomysł na rysunek co rysować rysowanie z wyraźni

 

Za każdym razem gdy wracam do starszych tekstów, jestem porażona ich niedoskonałością. Ostatnio przeglądałam artykuł o ilustrowaniu książek i doszłam do wniosku, że temat jest na tyle ciekawy, że warto do niego wrócić. Pomyślałam, że fajnie będzie rozbić go na dwa istotne zagadnienia: wykonywanie tak zwanych „rysunków koncepcyjnych” i ilustracje właściwe.

 

Ilustrowanie książek to jeden z tematów, który polecam, gdy brakuje pomysłu na rysunek. To doskonały trening dla ręki jak i wyobraźni. Jest to jednocześnie temat, który wywołuje wsporo frustracji, bo w większości przypadków odtworzenie na papierze sceny, która pojawiła się tylko w  naszej głowie bywa trudne. Dlatego dziś będzie o tym, jak zbliżyć się nieco do sukcesu... poprzez odpowiednie przygotowanie.

 

Szkice koncepcyjne odgrywają wielką rolę w całym procesie tworzenia ilustracji. Choć nie jest to ostateczna forma rysunku, często same w sobie stanowią małe dzieła sztuki. Są tworzone zazwyczaj <pełną przyjemności>, spontaniczną kreską, która zazwyczaj jest po prostu ładna.

 

 

Ciężko byłoby mi pisać o ilustrowaniu bez konkretnego przykładu, dlatego najwyższy czas wybrać sobie wciągającą książkę. Zazwyczaj stawiam na fantastykę ale to przerabialiśmy już wielokrotnie. Tym razem mam ochotę na coś mocniejszego. Padło na historical-fiction i realia II Wojny Światowej. „Vril. Pułkownik Dowbor” to historia spisana przez dziennikarza i podróżnika – Huberta Kozieła. Cytując tylną okładkę: „A gdyby pogłoski o tajnej broni, która może zmienić losy wojny, okazały się prawdą?”. Dołóżmy do tego niesamowite scenerie, supermoce i ładunek akcji, a otrzymamy idealną pozycję do potrenowania szkiców koncepcyjnych :).

 

 

Zbieranie materiału

Często zdarza mi się, że już samo przeczytanie książki sprawia, że doznaję olśnienia, a szkice koncepcyjne wypływają spod mojej ręki z prędkością światła. Mam jednak świadomość, że nie rzadko potrzeba też innych impulsów. Tu  pomocą przychodzi wyszukiwarka obrazków, gdzie możemy znaleźć tonę inspiracji. Polecam wyszukać nie tylko obrazki reprezentujące pozę czy scenę ale także styl. Odradzam natomiast oglądanie ilustracji do książki, którą się aktualnie zajmujecie, ponieważ to może odebrać wam możliwość zinterpretowania jej po swojemu.

Dziś jako inspiracja posłużył mi rysownik <Sleepwalker>, który tworzy zarówno dobre, wyraziste komisy jak i fotoreale. Podpatrzyłam u niego styl, kolorystykę i pozy (ale każde z innego obrazka!). Więcej o zbieraniu materiału poczytacie <tu>.

 

Poszukiwanie stylu  

Jedną z moich osobistych zasad jest... brak zasad. Wątpię, by była Jedna Słuszna Metoda Ilustrowania czy Jeden Słuszny Styl. Zazwyczaj staram się dopasować styl rysunku do jego tematyki. Tym razem wypadałoby dostosować się także do... gustu autora książki (o ile macie – tak jak ja – przyjemność go znać :) ).

Rzadko kiedy udaje się wybrać jeden styl bez wcześniejszych przygotowań. Z pomocą przychodzą nam właśnie szkice koncepcyjne. „Vril” idealnie pasuje mi do wyrazistych, czarno-białych grafik, które kojarzą się trochę z komiksem. Ja w ilustracjach uwielbiam stylistykę lat 70 i 80tych, bo większość moich ulubionych autorów nie-fantasy publikowała swoje najlepsze dzieła w tych czasach. Szalenie podobają mi się okładki tworzone np. przez <Borisa Vallejo> czy <Franka Frazettę>. Jeżeli potencjalnych czytelnikiem książki, która ilustrujecie jest osoba rozmiłowana w „starych, dobrych czasach”, polecam przyjrzenie się temu stylowi.

 

Powyżej przykład lekkiej ale zarazem mocnej kreski. Twarz rysowałam dość spontanicznie, bo po latach bawienia się w portrecistkę zdążyłam zapamiętać podstawowe proporcje twarzy.

 

Układ

Zazwyczaj ilustracje przedstawiają konkretną scenę z książki i są dość realistyczne. Sądzę jednak, że w świecie, w którym mamy do czynienia z supermocami, klasyczne zasady kompozycji możemy sobie darować.

 

Kompozycję wybieram poprzez bazgranie. Zaczynam od kółek, kresek, kwadratów, które nieustannie przesuwam, by znaleźć najładniejszy układ. Na tym etapie nie zawsze wiem już, co będzie przedstawiała dana scena. Bywa, że te spontaniczne figury geometryczne nagle zaczynają mi się z czymś kojarzyć, a ja dopiero wtedy zaczynam wpasowywać w nie elementy kompozycji. Ale można też zrobić na odwrót.

W tym wypadku pomyślałam o trzech elementach – twarzy tytułowego bohatera, sylwetce innej ważnej postaci oraz scenie koncentrowania tytułowej siły Vril. Całość oparłam na kompozycji, którą znacie z plakatów filmowych – duża głowa na górze i konkretne sceny na dole.