I. Sidaway „Jak Rysować” RECENZJA
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Już od dłuższego czasu chodziły mi po głowie książki o rysowaniu, ponieważ czytelnicy wciąż o nie pytają. Uznałam, że nowy rok to idealna okazja, by zacząć pisać recenzje. Przyznam, że namiętnie czytam poradniki… ale rzadko je kupuję. Często można mnie znaleźć na podłodze w Empiku, opartą o regał z napisem „sztuka”. Zazwyczaj już pobieżne przekartkowanie danej pozycji pozwala stwierdzić, czy będzie ona dobra. Ja jednak zamierzam opisywać wyłącznie te, które sama przeczytałam od deski do deski. Książka, którą dziś recenzuję, jest moją własnością – dostałam ją na urodziny. Mogę zatem ją przeglądać (i wąchać – papier kredowy ma wyjątkowo przyjemny zapach) kiedy chcę. Zobaczmy, co można w niej znaleźć…

I. Sidaway, A. Gair i inni, Jak Rysować

Krótki opis oraz ceny znajdziecie .

Pierwsza rzecz, która rzuciła mi się w oczy po przekartkowaniu, to dość mała czcionka i dużo tekstu, co naturalnie jest dużym plusem. Często, gdy widzę tego typu publikacje mam wrażenie, że są pisane ogromnymi literami a szata graficzna i rozmiar obrazków sugerują, że autor starał się sztucznie napompować liczbę stron. Tu tak nie jest. Każde wolne miejsce jest wypełnione ciekawostkami, dygresjami.

Książka rozpoczyna się opisem historii rysunku (dość suchym, jak na mój gust), co stanowi dobre wprowadzenie w temat. Później następuje opis różnych technik rysowania i jest to najmocniejszy rozdział. Każda z opisanych technik zostaje wsparta tutorialem i przedstawiona w taki sposób, że mamy ochotę niezwłocznie chwycić za ołówek, kredki akwarelowe czy… wybielacz do tkanin.

Kolejne rozdziały poświęcone są kolejno: anatomii człowieka, rysowaniu postaci i aktowi kobiecemu. Trochę dziwi mnie rozbicie tego na trzy tematy ponieważ zarówno „anatomię człowieka” jak i „akt” zawierają się w zagadnieniu „rysowanie postaci”. Nie moge oprzeć się wrażeniu, że temat szkicu (tak ważny dla początkującego rysownika!) w większości tutoriali został pominięty lub potraktowany bardzo powierzchownie. Kilka cytatów: „pilnujemy własciwych proporcji” ( jak? niewiadomo), „Ołówkiem 7B zaznaczamy zarys głównych części ciała: głowy, klatki piersiowej, miednicy i kończyn” (jak? niewiadomo).

Miłym urozmaiceniem każdego rozdziału jest galeria z pracami autorów oraz innych artystów. Reprodukcje zostały tak dobrane, by pokazać w jak różny sposób można podejśc do jednego tematu. Doskonałym przykładem jest akt kobiecy, który został zilustrowany zarówno naturalistycznym szkicem ołówkiem jak i rozlewającą się miękko akwarelką.

Powyżej jedna z licznych galerii.

Książka zawiera 38 projektów wraz ze wskazówkami jak je wykonać. Choć sa to wksazówki dość szczegółowe, w moim odczuciu nie wnoszą niczego nowego do umiejetności rysownika.

Podobnie jak na powyższym zdjęciu, wiele tutoriali rozpoczyna się od fragmentu, który jest zbyt skomplikowany dla początkujących rysowników.

Kolejny przykład. Na obrazku, który jest pierwszym zdjęciem w tutorialu poświęconemu rysowaniu głowy i dłoni, szkic – najtrudniejsza część – jest właściwie gotowy.

Kolejny rozdział poświęcony jest pastelom, i suchym i olejnym. To kolejna część książki, która przypadła mi do gustu. Oprócz standatowych sposobów ich użycia pojawiają się techniki eksperymentalne (użycie papieru ściernego czy dodanie akwareli).

W całej książce szalenie podoba mi się dobór słów zastosowany przez autorów lub tłumacza. Jednoznacznie można z nich wyczytać, że tekst został napisany przez osobę zakochaną w rysunku, ubóstwiającą sztukę. Nie jest to może najważniejsza rzecz, jednak znacznie uprzyjemnia odbiór.

Po skończeniu lektury nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że autorzy – mimo że posiadają ogromną wiedzę – nie do końca przemyśleli układ. Jak wspomniałam wyżej, rozdzielenie tematu rysowania ludzkiej sylwetki na trzy różne rozdziały wydaje mi się sztuczne. Dodatkowo w części praktycznej wciąż powtarzają się opisy różnych technik, które zostały już dokładne wyjaśnione na początku.

Powyżej przykład strony, która razi mnie swoją niekonsekwencją. Tu trochę o technice rysowania tuszem, zaraz od odwzorowaniu bryły i jeszcze trochę o rysowaniu postaci ze wyszczególnieniem sylwetki siedzącej (mimo że książka zawiera osoby rozdział temu poświęcony).

Podsumowując…

Jest to książka napisana starannie, bez zbędnego lania wody. Polecana dla osób, które pragną dowiedzieć się więcej o poszczególnych technikach rysunku. W mojej ocenie jej autorzy nie zdołali jednak przekazać idei nauki rysunku, a wskazówki – choć liczne – nie są w stanie naprowadzić przeciętnego amatora do sukcesu. Nie znajdziecie w niej także interesujcych pomysłów na rysunek, ponieważ zaproponowane tematy – choć nieszablonowo zrealizowane – zamykają się w klasycznej martwej naturze, pejzażu czy akcie.

Sądzę, że przyznawanie książkom punktacji czy wyrażonych jednym słowem ocen jest zbędne po tak obszernym – moim zdaniem – opisie. Mam nadzieję, że to, co napisałam dało Wam do myślenia i wiecie już czy jest to książka dla Was.

Czy macie swoje ulubione książki o rysunku? Która jest warta zrecenzowania? Dajcie znać w komentarzach.