Jak narysować realistyczne oko?
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Teksty związane z podstawami rysunku wciąż cieszą się niesłabnącą popularnością, dlatego postanowiłam odświeżyć ten temat na blogu. Tym razem opowiem o rysowaniu oka w dużym powiększeniu – tak by wyglądało realistycznie. Żeby nie było nudno, zdecydowałam się na używanie promarkerów, ale poniższe rady można spokojnie zastosować także podczas używania innych technik.

WYBÓR ZDJĘCIA

Jeśli marzy Wam się realistyczny (albo wręcz hiperrealistyczny) efekt, poszukajcie zdjęcia, na którym jest jak najwięcej szczegółów. Genialnie na rysunku wyglądają oczy załzawione lub przynajmniej lekko wigoltne. Kropelki tańczące na powiekach nie są wcale takie trudne do narysowania -zobaczcie jak rysować wodę spływającą po twarzy. Warto wybrać sobie zdjęcie, na którym w białku odbijają się rzęsy, ponieważ uwzględnienie tego na rysunku doda realizmu. Zdecydowanie odradzam fotografie, które służą zademonstrowaniu makijażu, ponieważ są zazwyczaj przesadnie wyretuszowane (białko jest białe jak koszulka po wypraniu w Vizirze, a rzęsy doczepiane).

Ja wybrałam zdjęcie swojego własnego oka, które jest niebieskie, ale w niektórym świetle staje się zielone. Rzęsy są miejscami białe, bo tusz odbija światło, pory są dość gęste i widać zmarszczki, mimo że mam dopiero 24 lata.

SZKIC

Szkic odgrywa kluczową rolę – to już Wam mówiłam. Nawet idealnie pocieniowane oko nie będzie wyglądało realistycznie, jeśli proporcje będą niewłaściwe.

Do szkicu polecam wybrać narzędzie, które jest dla was zwyczajnie wygodne – najlepiej duży ołówek, który dobrze leży w dłoni. Ciekawą opcją są ołówki dla prawo- lub leworęcznych (ze specjalnymi wyżłobieniami na palce) lub takie z gumeczkami na trzonku, dzięki którym się nie wyślizgują. O ile mi wiadomo, ołówków nie powinno się łączyć z promarkerami (ponieważ wszystko się brzydko zamazuje), ale przyznam szczerze, że ja nie wyobrażam sobie szkicu bez tysiąca ołówkowych kreseczek i nie zauważyłam żadnych katastrof na rysunkach wykonanych w ten sposób.

Kiedy rysujemy oczy z oddali, na rysunku zazwyczaj jest też reszta twarzy, a nam zależy na odwzorowaniu podobieństwa rysowanej postaci. Oko pokazane w zbliżeniu jest bardziej anonimowe i a naszym nadrzędnym celem jest stworzenie pięknego, intrygującego rysunku, a nie perfekcyjne odwzorowanie rzeczywistości. Oznacza to, że możemy wykonywać szkic z większym luzem, choć nadal z naciskiem na szczegóły. Rysując na podstawie zdjęcia staramy się oczywiście odwzorować je jak najdokładniej, ale jest kilka rzeczy, o który warto szczególnie pamiętać:

– wewnętrzny kącik oka jest zaokrąglony, a zewnętrzny – spiczasty

– kanalik łzowy w powiększeniu jest nieco większy niż zakładamy

– na białku często są żyłki, plamki i odbicia światła – warto je zaznaczyć na szkicu

– skóra wokół oczu jest charakterystyczna, pełna drobnych nierówności, które są szczególnie widoczne w powiększeniu – je także warto delikatnie zaznaczyć na szkicu

– tęczówka jest zazwyczaj nieco mniejsza niż zakładamy, dlatego przed narysowaniem jej sprawdźmy jaka jest proporcja koloru do białka na zdjęciu bazowym

Jest też kilka rzeczy, które można wspomnieć o samym rysowaniu rzęs:

– Rzęsy w powiększeniu nie są cieniutkie! – Już na etapie szkicu rzęsy powinny być odpowiednio grube, ponieważ w przeciwnym wypadku będziemy bardziej skłonni do zacieniowania ich jako cienkich kreseczek.

– Nie są też przeraźliwie długie (przynajmniej zazwyczaj, bo od kiedy używam odżywki do rzęs, moje sięgają nieba)

– Rzęsy nie rosną w jednym rządku jak drzewka w szkółce leśnej. – Jest to szczególnie widoczne na rzęsach dolnych, ponieważ są rozmieszczone rzadziej. Przyjrzyjcie się!

– Rzęsy nie są idealne – Jedne są krótsze, inne dłuższe, zdarzają się lekko połamane. Czasem kruszy się na nich tusz, czasem wypadają. Uwzględnienie tego wszystkiego da oszałamiajacy, hiperrealistyczny efekt.

Więcej o rysowaniu rzęs .

Jeszcze kilka słów o brwiach.

Modelowe brwi w 2/3 idą w górę a w 1/3 w dół, ale w prawdziwym świecie różnie bywa. Warto pamiętać o tym, że włoski mogą się krzyżować i mają różną grubość. I oczywiście nie rosną w innym kierunku. Wręcz wskazane jest dodać kilka które są rozczochrane, bo to doda efektu realistyczności.

Oprócz oczywistych rzeczy na szkicu zaznaczamy sobie także te miejsca, których nie będziemy kolorować. Chodzi o to, by łatwiej było je omijać w trakcie cieniowania. Jasne miejsca zdarzają się głównie na lśniącym białku, ale także na linii wodnej oraz na skórze w miejscach, które się błyszczą.

WSTĘPNE CIENIOWANIE

Jeśli chodzi o cieniowanie skóry, to jest kilka szkół.

Wiele osób uważa, że szczytem perfekcji jest uzyskanie idealnej gładkości. Ja się z tym nie zgadzam – skóra twarzy jest nieidealna (co nie znaczy, że brzydka!), zwłaszcza taka pokazywana w dużym powiększeniu. Realistyczny efekt uzyskamy podkreślając pory, naczynka, zmarszczki. Skóra wokół oczu jest dodatkowo bardzo cienka, więc prześwitują w niej naczynka. Kiedy cieniuję promarkerami zaczynam od wykonania w miarę jednolitego podkładu, który wykonują bardziej zamaszystymi ruchami, a kolejne warstwy staram się bardziej zróżnicować.

Zazwyczaj zaczynam od kolorów „łagodzących” – szarości, zimnych brązów. Dzięki temu obrazek wygląda bardziej realistycznie. O tym, dlaczego tak się dzieje poczytacie w notce.

Szarością pokrywam także białko, bonieważ nie jest ono (idealnie) białe. Omijam miejsca, w których odbija się światło. Już na tym etapie staram się narysować to, co odbija się w oku i sprawić by powierzchnia była bardziej zróżnicowana.

Kolejny kolor to odcień skóry. Pokrywam także białko, ponieważ skóra się w nim odbija. Tutaj staram się jeszcze bardziej podkreślić różnorodność. Promarkery mi to umożliwiają, bo jednym pisakiem można stworzyć zarówno bardzo blady odcień jak i głęboki i dość ciemny.

TĘCZÓWKA

Pewnie macie ochotę sięgnąć po niebieski lub zielony prawda? Jeżeli rysujecie postać z Disneya – ok. Jeżeli chcecie uzyskać realistyczny efekt, pomyślcie o bardziej naturalnych kolorach – szarościach, khaki, a nawet beżach. Wymieszane ze sobą stworzą o wiele bardziej naturalne barwy. W niebieskich oczach zazwyczaj najwięcej jest odcienia popielatego. Czasem można w nich znaleść także żółte plamki, ale malując je, pomińcie odcień kanarkowy/cytrynowy i zastąpcie je ochrą żółtą. Kolorami „podkładowymi” zamalujcie tęczówkę, pamiętając o omijaniu błysków światła.

Zazwyczaj brzegi tęczówki są ciemniejsze, a bliżej źrenicy powierzchnia przypomina nieco blaszki ze spodu grzyba. Szczegóły można rysować swobodnie, ale warto przez 70% czasu zerkać na zdjęcie, żeby widzieć, jak układają się poszczególne plamy.

Powyżej możecie cobaczyć, że źrenicę także wycieniowałam chłodnym odcieniem granatowego. Zwróćcie też uwagę na to, jak ładnie blender rozmył i wtopił w tło trwade krawędzie z lewej strony.

Jeśli przyjrzycie się zdjęciu bazowemu, na rzęsach znajdziecie granatowe odcienie, które postarałam się odwzorować. Nie zastanawiałam się, skąd się wzięły. Powyżej możecie zobaczyć, jak ciekawie wyglądają rzęsy odbijające się w białku.

SZCZEGÓŁY

Jednym z najczęstrzych błędów podczas rysowania oczu (i nie tylko oczu), jest płaskość i brak wyrazistości, dlatego w kolejnych etapach skupiłam się na pogłębianiu kolorów. W samej tęczówce nałożyłam ich całkiem sporo, ale mimo to nie wyszła mi pstrokata tęcza.

Sporo czasu poświęciłam na rysowanie skóry wokół oka. Raz jeszcze poprawiłam kropki, które przedstawiają pory oraz zmarszczki. W wielu miejscach uzyłam blendera, by jego czubkiem zebrać nadmiar pigmentu – zwłaszcza na wspomnianych wcześniej porach oraz tam, gdzie rzęsy były jaśniejsze od tła. Dodałam też kilka nowych kolorów, np. na kanaliku łzowym pojawiło się trochę zgaszonego różu. Różem wyjechałam trochę poza kanalik, żeby lepiej zblendować go z resztą i pokazać zaczerwienienie białka.

Na samym końcu dodałam wiele plamek białym żelopisem. Miejsca, które miały być idealnie białe rysowałam grubymi plamami i kreskami. Natomiast tam, gdzie światło było łagodniejsze – wklepywałam biały żel palcem, tak jak to robiłam podczas (przyjrzyjcie się jak malowałam wzorek na jej leginsach). Żelopis przydał się także na rzęsach, gdzie – jak wspominałam – bardzo odbijało się światło (mascara Rocket Volume daje efekt „mokrych rzęs”).

Do uzupełnienia najdrobniejszych szczegółów (końcówki rzęs, okruchy mascary) przydały się cienkopisy.

Gotowe 🙂

Jeżeli jeszcze nie widzieliście filmików, to zapraszam na moje kanały: wersja po polsku z komentarzem, a samo speed drawing.

Jeśli macie jakieś pytania dotyczące rysowania oczu, śmiało piszcie w komentarzach, żeby także inni czytelnicy mogli poznać odpowiedź. Przejrzyjcie bloga i zobaczcie, czy są tam tematy, które Was interesują – pod starymi tekstami także odpowiem na pytania. Mam nadzieję, że uda się tu stworzyć całkiem niezłą bazę informacji :). Przesyłajcie mi także linki do swoich prac lub wrzucajcie je na Instagram hashtagując #elfikuzobacz i #elfikuzobaczoko