Jak rysować promarkerami? – Rysunek z Banshee i Torso
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Dziś pokażę Wam, jak krok po kroku stworzyłam powyższy obrazek przedstawiający czyli Banshee i psa Torso. Dowiecie się przy okazji jak używać promarkerów, z czym można je łączyć, jak perfekcyjnie blendować kolory i… jak rysować sierść.

Atmosfera rysowania
Będę powtarzała to do znudzenia – żeby Wasze rysunki wyglądały ładnie, bardzo ważna jest atmosfera rysowania. W przypadku szczegółowych rysunków absolutnie nie można się śpieszyć. G. R. R. Martin powiedział, że „nie liczy się tempo dotarcia do celu tylko przebyta droga” i można te słowa przenieść na rysowanie. Zamiast skupić się na jak najszybszym ukończeniu pracy postarajmy się, by tworzenie było celem samym w sobie. Cieszmy się z każdej stawianej kreski, podążajmy ciągle wzrokiem za czubkiem markera i postarajmy sie odnaleźć w tym wszystkim przyjemność. Kiedy wreszcie załapiecie o czym mówię, będziecie zaskoczeni efektami i przestaniecie w myślach nazywać mnie nawiedzoną 🙂

Więcej o tym, jak ważna jest atmosfera podczas rysowania​ poczytacie w , w której pokazałam jak rysuję scenę z „Hobbita”.

​Nawiasem mówiąc, czytam teraz tą notkę z wielkim sentymentem, ponieważ kiedy ją pisałam, dzieliłam w Krakowie pokój ze współlokatorką (pozdrawiam, Ula!), a dziś mam sama mieszkanie w Warszawie i swoje własne biurko :)​

Przybory
Tym razem używałam bardzo wielu rzeczy. Postaram sie wszystkie wymienić:
– promarkery Letraset w kolorach: cyjan (c847), umbra (O615), umbra palona ( R646), herbaciana zieleń (G619), opalenizna (O528), khaki (Y616), zimna, przejrzysta szarość 1 (CG1), zimna, średnia szarość 2 (CG2), ciepła, intensywna szarość 4 (WG4), chłodny odcień skóry (O729), trawiasta zieleń (G258), tulipanowy żółty (Y337), liliowy (V327), dzwoneczkowy niebieski (V127) indygo (V234), blady, pudrowy róż (O618), brudny, ciepły róż (R327), ciemna, zimna, świąteczna zieleń (G724), blada, zgaszona zieleń (G817), purpura (R244), ciepła, jasna szarość (WG1), satyna (Y129) czerń (XB) + blender
– Cienkopisy Stabilo, zestaw 60 kolorów

​- Papier Canson Illustration 250g/m2 ​

​- Cienkopisy Patio Trio w kolorze jasnoszarym i średnioszarym

– Biały żelopis (niestety nie jestem w stanie odczytać marki, ale to najlepszy jaki miałam do tej pory)

-​ Czarny rapidograf Karin 0.5mm​

​- Gumka chlebowa Faber-Castell

​Więcej o moich narzędziach:​

​- Odpowiedzi na często zadawane pytania o promarkery i informacje o papierze znajdziecie​

​- Więcej o moim ​zestawie​ Stabilo

​- poczytacie o tym, jak używać białego żelopisu w rysunku fotorealistycznym​

Pomysł

Miałam w planach wykonanie zupełnie innego rysunku. Chciałam stworzyć coś mrocznego i bardziej kreatywnego niż skopiowanie zdjęcia. Kiedy jednak zobaczyłam na Instagramie powyższe zdjęcie, stwierdziłam, że po prostu MUSZĘ je przerysować. Szalenie podobają mi się chłodne kolory, jesienny klimat (mimo że zdjęcie zostało zrobione jeszcze latem) i spokojna atmosfera. Jest w sam raz na jesienne popołudnia z herbatą i kocykiem!

Szkic
Zazwyczaj podczas pracy nad rysunkiem realistycznym wykonanie szkicu zajmuje mi dobrych kilka godzin. Tym razem poszło mi bardzo szybko. Szkicowałam metodą od ogółu do szczegółu i szłam jak burza. ​Od początku założyłam sobie, że rysunek nie będzie w 100% realistyczny. Postanowi​łam, że – owszem – będę się starała jak najlepiej oddać proporcje, ale jeśli jakiś fragment wyjdzie bardziej komiksowo, to nie będzie tragedii.

Na zdjęciu kartka wygląda na szarą, bo rysowałam w nocy, ale w rzeczywistości papier jest nawet o kilka tonów jaśniejszy od standardowego.

​Więcej ciekawych notek o szkicu:
przydatne porady dotyczące odwzorowania proporcji postaci na przykładzie fotorealistycznego rysunku ze sceną ze „Śniadania u Tiffany’ego”​

​- szkicowanie z liniami pomocniczymi na przykładzie akwarelki z portretem Golluma​

​Kontur

Wybrałam sobie jasnoszary cienkopis, ponieważ chciałam stworzyć coś bardziej realistycznego, bez wyraźnych konturów (manga i komiks zupełnie mi nie wychodzą ;( ). Ostatecznie rysunek i tak nie jest w 100% realistyczny, ponieważ liście w tle są bardziej dekoracyjne niż realistyczne. Ale kto powiedział, że trzeba zawsze robić coś w jeden sposób?

Starałam się, by moja linia była czysta i nieposzarpana (nie licząc obrysu futra). Mimo to kilka razy przerywałam ją, by zmienić kąt ustawienia ręki i jakimś cudeu zawsze udawało mi się trafić później spowrotem w miejsce, w którym poprzednio skończyłam. Moja linia była czysta, ale nie idealnie równa, ponieważ w realnym świecie mało co jest idealne.

Po wymazaniu ołówka rysunek nie wygląda już tak imponująco. Wiele linii (np. granice cieni) nie mogły zostać wykonturowane, dlatego w trakcie cieniowania będziemy wszystko sprawdzać od nowa.​

​Kolor skóry

Może się wydawać, że wystarczy wziąć marker w kolorze „skóra”, dopełnić go markerem w kolorze „opalenizna” i wystarczy. Niestety – aż tak łatwo nie jest. Oprócz tego, że każdy człowiek ma inny odcień skóry, ważnym czynnikiem jest też światło. A światło bywa zimne lub ciepłe, intensywne lub słabe. Tym oto sposobem na twarzy może pojawić się zarówno ciemny brąz jak i jasna, chłodna szarość.

Na zdjęciu bazowym cienie były bardzo chłodne, dlatego za kolor podkładowy służyła zimna szarość. Oglądając filmy, na których ktoś maluje promarkerami, zobaczycie pewnie, że wykonuje zamaszyste ruchy, żeby osiągnąć idealną gładkość. To dobre rozwiązanie, gdy malujemy dużą powierzchnię, ale na małej dużo bardziej realistyczny efekt osiagnięmy poprzez drobniejsze nakładanie koloru. Zwłaszcza, kiedy malujemy twarz z oddalenia, ponieważ tworzą się na niej dziesiątki małych cieni, które warto odwzorować.

Podczas cieniowania twarzy promarkerami warto pamiętać o tym, że po wyschnięciu będą nieco jaśniejsze niż w trakcie rysowania. Dlatego nie panikujcie, gdy jakaś plama wyda Wam się zbyt ciemna. Śmiało dokończcie cieniowanie, ponieważ przerwanie cieniowania w niewłaściwym miejscu zaowocuje niezbyt ładną plamą.

Sierść
Nie znoszę rysowania włosów. To już wiecie. Ale milion razy bardziej nie znoszę rysowania sierści! Na szczęście w przypadku nie było aż tak uciążliwe jak zazwyczaj. Używałam wielu promarkerów – czterech odcieni szarości (dwa zimne, dwa ciepłe), zielonej herbaty, satynowego i khaki. A do tego dwóch cienkopisów Patio Trio (jasno- i ciemnoszary), dwóch czarnych cienkopisów Stabilo (w tym jeden stary z „rozczochraną” końcówką), długopisu Toma w gwiazdki (ma perfekcyjnie cienką końcówkę), czarnego linera Karin 0.5mm i białego żelopisu. Koloru Tea Green użyłam jako bazy i pokryłam nim prawie całą sierść, omijając miejsca na które pada światło. Później lekko przebijał spod pozostałych i nadał całości bardzo naturalnego wyglądu. Koniecznie przyjrzyjcie się zdjęciu bazowemu, żeby zobaczyć, dlaczego wybrałam ten kolor jako bazę. Później nakładałam grubo odcienie chłodnej szarości. Chłodne dużo bardziej pasowały do obrazka i do kolorów na zdjęciu, ale w wielu miejscach złagodziłam je ciepłymi, żeby całość wyglądała naturalnie.

Później nałożyłam tysiące kreseczek długopisem i cienkopisami. W niektórych miejscach kreski były krótsze, ponieważ włoski oglądaliśmy idealnie od góry, w innych – nieco dłuższe. Bardzo przydał się stary, czarny cienkipos Stabilo, który miał rozwarstwioną końcówę. Jego czubek podzielił się na kilka mniejszych jak w mikroskopijnej szczoreczce i pozwolił na narysowanie nawet najcieńszych włosóków. Ruchy jakie wychonywałam przypominały miotełkowanie (lub w języku normalnych ludzi – wymiatanie).

Biały żelopis

​Na sam koniec zostawiłam sobie biały żelopis. Jego używanie nie jest konieczne, ale ​zdecydowanie poprawia rysunek – ożywia, rozświetla i sprawia, że przyjemniej się go ogląda. Najważniejsze, by z nim nie przesadzić. Mi żelopis przydał się przede wszystkim do zrobienia kropek na bluzce i wzorków na legginsach. Gdyby białe plamki były tylko w jednym miejscu, całość wyglądałaby sztucznie, dlatego rozświetliłam także sierść Torso i włosy Zuzy w miejscach, w których pada światło.

Kropki na bluzce nie mogły jednak w każdym miejscu być śnieżno białe. Żeby całość wyglądała trójwymiarowo, kropki znajdujące się w cieniu pomalowałam potem na szaro markerami i cienkopisami. Wzór na legginsach robiłam bardzo szybko. Tuż po nałożeniu kilku plamek cienkopisem od razu je wklepywałam, żeby ich odcień nie był za jasny. Wklepujące ruchy poodbijały biały żel wokoło, co wygląda dość naturalnie. Żelopis posłużył mi też do porozjaśniania kilku miejsc – szczególnie na sierści Torso. Szybkimi ruchami nakładałam odrobinę żelu a potem od razu rozmazywałam palcem nim zdążył zaschnąć. Dzięki temu biel zblendowała się z resztą.

I to wszystko… prawie. Na koniec zostawiam wam jeszcze , w którym macie aż 10 minut mojego gadania na tle Speed Drawing. Mam nadzieje, że Wam się spodoba.

Dajcie mi znać, o czym powinnam pisać i nagrywać filmy. Na razie w planach jest film o rysowaniu realistycznych ust, tekstowa wersja tutorialu o rysowaniu oka i pewnie kolejne filmy z promarkerami w roli główne, ponieważ jeszcze mi się nie znudziły. A jeżeli jesteście nowymi czytelnikami, to zapraszam do podlinkowanych w notce tekstów. One będę zawierały linki do kolejnych i kolejnych. Macie czytania na kilka dni.