O tytułach słów kilka
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Czy zastanawialiście się kiedyś jakie znaczenie w odbiorze dzieła ma rzecz, z pozoru nieważna, jaką jest tytuł?

Wyobraźmy sobie obraz przedstawiający widok z okna na deszczowy krajobraz… Na pierwszym planie okno całe w kropelkach, w tle ulewa, szaruga. Pomyślmy teraz nad możliwymi tytułami obrazu. Kilka propozycji:

‘Majowa burza’. Taki podpis nie wzbudza zbyt wielu emocji. Ot, pejzaż jakich wiele.

‘Tęsknota ’. Pojawiają się emocje. Zwykły krajobraz nabiera smutnego wyrazu.

‘Tęskniąc za M…’. Tytuł wymusza refleksję… Kim (czym?) jest M? Dziewczyną, której imię zaczyna się na tą literę? A może chodzi o miłość? Magię? Taki podpis może sprawić, że każdy zinterpretuje dzieło inaczej.

‘Alegoria nostalgii’. Nieco trąci sztucznością, według mnie. Jakby autor chciał na siłę uczucie tęsknoty opisać jako coś dostojnego, podniosłego (podczas gdy w praktyce j tęsknota to zazwyczaj smarkanie w chusteczkę i wycie do księżyca). Jeżeli taki właśnie był zamysł autora (uwznioślenie uczucia) to tytuł jest jak najbardziej trafny, choć mnie osobiście nie przekonuje. Można pójść jeszcze dalej i wzorem Yody idąc, słów kolejność zamieniać coby mądrości słowa owe nabrać mogły. I tak: ‘W deszczu majowym odkryta nostalgii alegoria ’. Taaa… 🙂

Zastanówmy się teraz nad portretem. Czy warto go w ogóle podpisywać? Zobaczmy jak tego typu rysunek będzie się komponować z różnymi tytułami…

‘Portret 235’. Brzmi bardzo bezosobowo. Jakby autor nie znał portretowanej osoby, traktował ją przedmiotowo. Wydawać by się mogło, że jest ona jedynie okazją do przećwiczenia umiejętności. Moje skojarzenie z takim tytułem: pracownia szkoły artystycznej, rysujący uczniowie, wynajęta modelka, gwar. Jakie są wasze?

‘Anastazja’. Nadal niewiele wiemy o osobie, która przedstawia rysunek. Stosunek autora do niej nie jest znany. To jego żona? Siostra? Koleżanka? Daleka znajoma?

‘Uśmiech Anastazji’. Rysunek nabiera pozytywnego wydźwięku. Wygląda na to, że rysownikowi podoba sie twarz sportretowanej osoby. Można się domyślać, że jest mu bliska.

Sleepwalker- rysownik, którego prace można podziwiać na Digarcie- zatytułował jedną ze swoich prac ‘Jej zielone, kocie oczy’. Jak dla mnie nic dodać nic ująć. Widać fascynację. Uwaga widza została zwrócona na konkretny element twarzy. Jak widać odpowiedni podpis może dobrze odzwierciedlić intencje, jakie przyświecały autorowi obrazu. Ten sam pejzaż można podpisać ‘Moherowe Klify’ (tak nazywa się fragment wybrzeża w Irlandii) lub ‘Potęga fal’. Pierwszy tytuł niewiele mówi, drugi- sugeruje, że to siły natury (a nie np. charakterystyczne ułożenie skał) zwróciły uwagę malarza.

Jakie są inne funkcje tytułu?

Tytuł będący nazwą miejsca (‘Góra Fudżi’, ‘Widok na Pcim Dolny’) daje widzowi informację o tym, co przedstawia obraz. O ile miejsca charakterystyczne (jak Paryż) jesteśmy w stanie łatwo zidentyfikować o tyle większość łąk czy lasów wydaje się podobna. Autor opisując miejsce przybliża nam swój życiorys. Nierzadko tematem obrazu jest miejsce bardzo mu bliskie, choć niekoniecznie wyróżniające się nieprzeciętną urodą.

hokusai, góra fudżi

Hokusai ‚Wiatr od góry Fudźi’

Nie zawsze obraz się udaje w 100%. Ale jego drobne niedociągnięcia można zamaskować tytułem własnie. Gdy podczas tworzenia rysunku nie udało nam się widoczne na nim zwierze (tak, że nie jesteśmy w stanie rozpoznać rasy), odpowiedni podpis naprowadzi widza zanim ten zdąży pomyśleć ‘co to właściwie jest’? Dobrym tytułem dla mojego obrazka (tego z końca notki) byłoby ‘Wiatr z Gór Mglistych’, ponieważ nie jestem przekonana, że góry w tle przypominają góry.

Było już o tytułach dodających powagi (jak np ‘emanacja krainy szczęśliwości’). Zlepki mądrze brzmiących słów zdają się mówić: ‘to dzieło mówi o czymś ważnym’, ‘to nie jest zwykły rysunek, on ma drugie dno!’. Można jednak pójść w druga stronę i odjąć pracy powagi.

kukowski, ptasia grypa

Jarosław Kukowski ‘Ostatnia syrena bałtycka łapiąca ptasią grypę’

Mój odbiór? ‘Don’t be so serious, just have fun’. Dlatego lubię takie tytuły. Nie wszystko musi być super ważne, super poważne, super mądre.

Ale czy dzieło bez głębszego przekazu (nie mam na myśli Kukowskiego!), posiadające jedynie wartość estetyczną może być w ogóle nazwane dziełem? To już temat na osobną dyskusję.

Zdzisław Beksiński, polski surrealista, konsekwentnie swoich dzieł nie tytułuje. Dlaczego? Jak sam mówi:„Znaczenie jest dla mnie całkowicie bez znaczenia . Jest tyle warte ile smak czekolady w opisie literackim. (…)Ważne jest to, co ukazuje się naszej duszy, a nie to co widzą nasze oczy i co możemy nazwać…”. Może warto pokusić się o stworzenie dzieła bez podpisu, by przekonać się jakie wywrze wrażenie?

Czy nie byłoby wspaniale gdyby ktoś, nie znając tytułu pracy, rozszyfrował jej znaczenie? Odkrył sam poszczególne elementy rysunku? Błądził bez wskazówek, co rusz napotykając coś nowego? Przeżywając go wciąż na nowo, interpretował za każdym razem inaczej?

Mimo wahań co do słuszności tytułowania nasuwa mi się jedna myśl, której jestem pewna: Tytuł nie powinien być ważniejszy niż sam obraz. Powinien naprowadzać na właściwy tok myślenia, zachęcić do refleksji a nie nadawać sens bezwartościowemu obrazowi. Płótno przedstawiające kropkę, zatytułowane ‘moja nad kruchością życia zaduma’ ? Jestem na NIE.

Zanim zakończę chciałabym się podzielić obrazkiem, który wykonałam niedawno:

Mind you maybe I like it?

Zatytułowałam go ‘… mind you, maybe I like it?’. Podpis ten sugeruje, że obrazek cos wyraża. I to prawda, choć przyznam, że w początkowej fazie tworzenia nie oznaczał zupełnie nic. Gdy z początkowych kresek wyłonił mi się zarys kobiety (ps. To ja) miałam już mglistą wizje tego, co może oznaczać. Kolejne elementy (góry, woda) pojawiły się spontanicznie ale i do nich udało mi się dorobić interesujące drugie dno. To ciekawe, prawda? Dopisać znaczenie do rysunku zamiast stworzyć rysunek, który coś wyraża. Dziś nie podam Wam interpretacji rysunku. Być może to wymusi u Was jakąś refleksję lub zainspiruje do czegoś. Ci, którzy znają moją oczkową twórczość (tzn. oczkologię) nie powinni mieć jednak problemów z rozgryzieniem pracy. Inne tytuły tej pracy to: ‘Wiatr z gór mglistych’, ‘Wiatr. Woda. Tiul.’ Który najlepszy? Może w ramach ćwiczenia sami powymyślacie tytuły dla tego obrazka?

Korzystając z okazji napisze jeszcze kilka zdań o tej pracy (jestem nią bardzo podekscytowana!). Otóż powstała ona bardzo spontanicznie. O ile dobrze pamiętam przeglądałam swoje zdjęcia i zauważyłam, że na jednym z nich wiatr (z wentylatora) ciekawie rozwiał mi włosy. Spodobało mi sie także ułożenie materiału. Postanowiłam to naszkicować. Pod ręką miałam blok rysunkowy i uczelniany piórnik z długopisami… Szkic, który początkowo szkicem miał pozostać, zaczął nabierać ładnych kształtów… Poczułam, że może być z tego coś fajnego, więc pobiegłam po ołówki. Zdaję sobie sprawę z tego, że długopisy to wciąż nie jest technika, która w moim wykonaniu powala, stąd to pomieszanie mediów. Ołówkami dorysowałam oczki- stały motyw moich prac z wyobraźni. Po chwili postanowiłam dodać kolejny z moich ulubionych motywów- wysokie, skaliste góry. Pod sam koniec rysowania dodałam także wodę (która nie wygląda jak woda). Nasuwa się tu skojarzenie z żywiołami ale chodziło mi raczej o wrażenie świeżości, lekkiego (ale przyjemnego) chłodu. A skąd kolor czerwony? Taki długopis miałam pod ręką i uznałam, że czerwony będzie ciekawie wyglądał z szarościami i czernią. I że przyciągnie uwagę na to, co w rysunku najważniejsze. Jeżeli jednak ktoś uzna, że czerwony to idealny symbol władzy/kobiecości/ognia (teoria o żywiołach)/podniecenia to proszę bardzo. Nie zabraniam takiej interpretacji.

Dodatkowo wrzucam kilka ciekawych linków:

i <- Galeria Sleepwalkera oraz wspomniany obrazek. <- Niezwykła galeria Pana od bałtyckiej syrenki <- Obrazy Pana Beksińskiego opatrzone notą biograficzną. Zachęcam też do poogladania innych poslkich malarzy z galerii ovh (obrazki na górze to odnośniki). Mogę ich wszystkich oglądać godzinami. <- Nieopisane portrety autorstwa dziewczyny której rodziców miałam przyjemność poznać osobiście. Kilka obrazów widziałam na żywo. Są bardzo dużych rozmiarów a ich reprodukcje na Internecie znacznie pogorszają jakość. Mimo wszytko zachęcam do przejrzenia. <- Sympatyczny tekst o SZTUCE nadawania tytułów. Odnosi się on do tekstów jednak być może znajdzie zastosowanie także i w obrazach (co myślicie?). <- Niekwestionowany mistrz gatunku: K. Malewicz ‘czarny kwadrat na białym tle’. Zalecam powiększenie obrazka, by nie umknął żaden istotny szczegół ;D <- galeria pewnej Pani, która choć (w moim przekonaniu) maluje nie ciekawie, niezwykle przekonująco opisuje siebie i swoją twórczość. Zachęcam do przejrzenia galerii oraz poczytania zarówno niebanalnego życiorysu oraz opisów obrazów. Licznie wystawy i nagrody jakie malarka otrzymała a także fakt ukończenia przez nią Akademii Sztuk Pięknych nieustannie wprawiają mnie w zadumę nad pięknem i jego postrzeganiem. Pani udało się wzbudzić we mnie emocje przy pomocy rysunku, może zatem można nazwać ją Artystką przez duże ‘A’? ps. Pamiętacie ten obrazek? Ela przy oknie Jest dość stary i dziś nie do końca mi sie podoba ale nie o tym chciałam napisać. Zatytułowałam go niegdyś ‘Ela przy oknie’, wzorem wybitnych malarzy. Dziś chętnie zmieniłabym podpis na przewrotne: ‘Portret z deską’. To nie moja kuzynka a kawałek drewna przykuwa uwagę widza, co nie było moim zamysłem. Po latach śmieję się z tego niedociągnięcia i chętnie wspominam o ‘Portrecie z deską’. 🙂 Ps. 2. Mogłabym teraz wkleić dłuuugą listę moich rysunków wraz z tytułami i wyjaśnieniem ale myślę, że takie informacje doczytacie już sobie sami, przeglądając galerię. Jeżeli znaczenie jakiejś pracy jest dla was niejasne a chcielibyście je poznać to śmiało można pisać pytanie na maila. To bardzo miła odmiana dostać list w którym ktoś pyta nie o technikę rysunku a o jego znaczenie. Ps. 3. Jestem w trakcie pisania pracy na Wiedzę o sztuce. Mam zinterpretować . Praca przedstawia piersiaste kobiety i pierś odbitą w lusterku. Autorem jest mężczyzna… Mój płytki umysł wysnuł jakże wyrafinowaną interpretację: ‘Praca przedstawia piersi. Mężczyźni lubią malować piersi’. Zanim jednak zostanę nazwana kompletną ignorantką zanurzę się w odmętach wiedzy i przeczytam teksty poważanych interpretatorów, którzy będą rozprawiać o głębokim symbolicznym przekazie dzieła. Trzymajcie kciuki, zamierzam się dobrze bawić.