Pomysł na rysunek: Styl Alfonsa Muchy
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Opublikowałam niedawno . Zawarte w nim rady stanowią bazę do wykonania różnych, ciekawych projektów. Ale same rady są niczym, gdy brakuje pomysłu na rysunek. Pomyślałam, że podpatrywanie stylu wielkich artystów może stanowić ciekawą inspirację. Dziś postaram się przybliżyć twórczość czeskiego malarza i grafika – Alfonsa Muchy, o którego wielokrotnie czytelnicy prosili w komentarzach.

Podczas pracy nad tym tekstem przeglądałam w bibliotekach liczne publikacje poświęcone jego życiu i twórczości. Dzięki temu mogłam dowiedzieć się, że Mucha był – – wielkim szczęściarzem. Wierzył w przeznaczenie, a liczne wydarzenia z jego życia utwierdzały go w tej wierze. Źródłem jego sukcesu stała się ilustracja komercyjna, co stanowi dla nas doskonały pretekst do zastanowienia się w jaki sposób sztuka i reklama (albo sztuka i pieniądze) wpływają na siebie. Warto dodać, że artysta tworzył głównie w oparciu o zdjęcia, które kolekcjonował. W jego zbiorach można znaleźć obrazy, stworzone na podstawie tej samej fotografii.

Powyżej plakat reklamujący papierosy Job.

Alfons Mucha, Job, 1896; źródło: www.wikipedia.org

Styl Alfonsa Muchy naturalnie zmieniał się z czasem ale istnieją pewne cechy, które stały się jego wyróżnikiem. Nazwano je le style Mucha. Najbardziej rozpoznawalne grafiki i obrazy pochodzą z lat 1893 – 1903. Co je charakteryzuje?

– Centralnym punktem obrazu jest wyidealizowana kobieta, otoczona przez plątaninę wzorów (zazwyczaj motywów roślinnych). Postać jest eteryczne, piękna i naturalna, często zalotna lub rozleniwiona.

– Twarz przedstawiona jest bardzo szczegółowo, realistycznie lub półrealistycznie, przy jednoczesnym spłaszczeniu i uproszczeniu reszty ciała.

– Włosy skomplikowane lub uproszczone. Styl, w którym artysta je malował, nazywany jest często „makaronem Muchy” i jest to nazwa niezwykle trafna :).

– Postacie oraz elementy tła otoczone są przez różnej grubości kontury (niekoniecznie czarne!). Zazwyczaj kobieta wraz z jej włosami obramowana jest grubszą kreską, co sprawia, że grafiki kojarzą się z witrażami.

– Tła są bardzo szczegółowe, półrealistyczne lub dekoracyjne.

– Gama kolorystyczna jest bardzo bogata ale można zauważyć, że artysta czasem rezygnował z jednej barwy i jej odcieni.

– Oświetlenie postaci nie jest uzależnione od tego, jak oświetlone jest tło.

Przykład obrazu z wykorzystaniem zielonych konturów. Warto zwrócić uwagę także na włosy, które przypominają makaron spaghetti.

Alfons Mucha, Pory Roku – Jesień, 1896; źródło: www.bialczynski.files.wordpress.com

Kilka pomysłów na wykorzystanie stylu Alfonsa Muchy:

– Styl Muchy idealnie nadaje się do tego, by wykonać w nim cykle obrazów połączonych tematem. Przykładowo: seria pory roku, pory dnia, zodiak, kwiaty. Ciekawym pomysłem może być stworzenie własnego kalendarza. Nawiasem mówiąc mi szczególnie przypadłaby do gustu seria z greckimi boginiami, bo mam to szczęście, że na drugie imię dano mi Atena 🙂

– Alfons Mucha tworzył prace na różnych formatach ale bardzo charakterystyczne są rysunki i obrazy wpisane w wysokie, wąskie prostokąty. Projekty wykonane na takich proporcjach ale w niewielkim rozmiarze idealnie nadadzą się na zakładkę do książki. Wystarczy gotowy rysunek oddać do zalaminowania.

– Choć czeski malarz korzystał ze zdjęć modelek podczas pracy nad obrazami, jego styl można wykorzystać do rysunków z wyobraźni. Stanowi doskonały pretekst do poćwiczenia szkicu ludzkiej sylwetki. A gdzie najlepiej ćwiczyć? Oczywiście w szkole :). Gdybym aktualnie chodziła na lekcje, moje zeszyty byłyby wypełnione szkicami walecznych heroin, eterycznych wróżek i delikatnych bogiń na pięknym tle.

– Sądzę, że całkiem ciekawie może wyglądać własnoręcznie wykonana okładka zeszytu, ozdobiona obrazkiem w stylu Muchy. znajdziecie tutorial, który może pomóc.

Mucha często malował sylwetki kobiet wpisane w fantazyjne okręgi. Można narysować podobne pomagając sobie poprzez odrysowanie okrągłego naczynia na kartce. zobaczycie, jak wykorzystałam ten pomysł inaczej.

Alfons Mucha, Głowy Bizantyjskie, 1897; źródło: all-art.org

Styl Alfonsa Muchy można zinterpretować na wiele sposobów. W starałam się go odtworzyć za pomocą ołówków. Podobny efekt można także uzyskać czarnym długopisem, czego niewątpliwie spróbuję w przyszłości. W planach mam także zabawę cienkopisami oraz farbami akwarelowymi. Tym razem jednak spróbuję mirażu pióra i kredek. Zwróćcie uwagę na to, że w tutorialu używam formy „zrobiłam, narysowałam, użyłam ” a nie „tak należy robić, tak należy rysować, tego należy użyć” :).

Krok po kroku: Czarny Łabędź

Tym razem postanowiłam wykorzystać le style Mucha do interpretacji jednej z moich aktualnych inspiracji, jaką jest film Czarny Łabędź (reż. Darren Aronofsky). Uwielbiam go nie tylko ze względu na ciekawą historię i niesamowite zdjęcia. Historia głównej bohaterki – według mnie – idealnie reprezentuje proces nauki rysunku. Dlaczego? Dlatego, że perfekcja (symbolizowana przez białego łabędzia) to nie wszystko. Sztuka wymaga także pasji i zatracenia, które odzwierciedla tytułowy czarny łabędź i to on będzie motywem przewodnim mojego rysunku.

Postać będzie siedziała na ziemi i zmysłowo opierała ciężar ciała na własnym kolanie. Sprawdziłam na sobie czy ta poza jest możliwa do wykonania i postarałam się zapamiętać miejsca, w których kończyny i tułów stykają się ze sobą oraz kąty, które się w ten sposób utworzyły.

Na kartce zaznaczyłam sobie miejsce, w którym będzie znajdowała się postać. Pomyślałam, że umieszczenie jej na dole pozwoli mi na lepsze wyeksponowanie nastrojowego tła i stworzenie tym samym kameralnej atmosfery. Poprawiałam szkic wiele razy, by wybrać najmilszą dla oka kompozycję.

Zarys sylwetki narysowałam metodą bazgrania (którą opisałam ) z wyobraźni, ponieważ staram się wyćwiczyć tą umiejętność. Wierzę w to, że regularne ćwiczenia doprowadzą mnie do sukcesu w tej dziedzinie.

Nieustannie poprawiałam wielkość i pozycję kształtów (które będą w przyszłości klatką piersiową i miednicą), by dopasować je do kompozycji, którą wybrałam i dobrać w miarę rzeczywiste proporcje.

Przypomniałam sobie, że w tej pozie ramię, które opiera się na nodze powinno być niżej, dlatego poprawiłam nieco kształt sylwetki. Poprawki generalnie były ważną częścią szkicu.

Dodałam głowę o wysokości mniej więcej takiej, jaką ma 1/3 całego tułowia (biorąc poprawkę na to, że ciało jest lekko pochylone). Ręce i nogi na razie symbolizują patyczaki, które dużo łatwiej jest przesuwać. Dzięki temu mogłam tak dopasować kończyny, by były (mniej więcej) prawidłowej długości oraz by stykały się ze sobą.

Przed postacią naszkicowałam kółeczko, w którym będzie znajdował się łabędź. Będzie on zasłaniał trochę nogi i ręki. Zaczęłam też powoli dodawać ciała patyczakowi.

Odtworzenie z głowy czegoś, co nigdy nie zostało wcześniej przez nas narysowane, byłoby dość trudne, dlatego znalazłam w Google Images zdjęcie pięknego ptaka z rozpostartymi skrzydłami. Na jego podstawie naszkicowałam łabędzia.

W tym samym czasie nanosiłam miliony poprawek – skróciłam ręce, powiększyłam głowę i poprawiłam wszystko to, co wydawało mi się nie takie, jak trzeba. Stopniowo wymazywałam linie pomocnicze i dodawałam nowe, by mieć lepszy obraz tego, co dzieje się na kartce.

Dodałam ramkę, która bardzo przypomina te z obrazów Muchy. Nie jestem uzdolniona w kierunku wymyślania wzorków, więc pracę nad nimi zostawiłam sobie na koniec. Poniżek widać także próbę (jedną z wielu) odtworzenia słynnego „makaronu Muchy”.

Piórem poprawiłam kontury (tylko zewnętrzne!) kobiety i łabędzia, zaczynając o tego, co znajduje się najbliżej widza. Starałam się, by linie były precyzyjne i bardzo szczegółowe, bo właśnie takie są na obrazach Muchy. Zaczęłam także konturować ramkę. Nie jestem fanką używania linijki w trakcie rysowania, dlatego wyszło średnio równo.

Później zajęłam się kolorami. Dobrałam je w programie . Wybrałam takie, które kojarzą się z wieczorem – ciepłe, szlachetne odcienie fioletu, granaty, czernie oraz – dla rozjaśnienia – barwy zachodu słońca. Zaczęłam nakładać warstwy kredek na tło. Był to niezwykle przyjemny proces, bo skojarzyłam go z kolorowanką. Pracowałam perfekcyjnie zastruganymi kredkami, co pozwoliło mi dokładniej wypełnić powierzchnię.

Mogło by się wydawać, że czarny łabędź powinien być pokolorowany na czarna ale znalazłam w sieci zdjęcie takiego, którego pióra mienią się na granatowo i mają wiele jasnych refleksów. Dzięki temu ptak nie przytłoczy mi obrazka.

Kolorowanie przebiegało mniej więcej tak, że stopniowo wymazywałam linie ołówka, by zrobić miejsce kredkom. Cieniowałam to, no co aktualnie miałam ochotę, by rysunek sprawiał mi radość. Używałam dobrze zaostrzonych kredek, bo rysowanie takimi to czysta przyjemność.

Powierzchnię pokrytą kredkami poprawiłam blenderem. Więcej o wygładzaniu kredek poczytacie i .

Po wycieniowaniu tła zajęłam się postacią. Na obrazach Muchy można dostrzec, że kobiety są dobrze oświetlone, pomimo tego, w jakim otoczeniu się znajdują. Znacznie ułatwia to pracę nad rysunkiem w tym stylu, ponieważ nie trzeba martwić się o dopasowanie światłocienia.

W rysunkach realistycznych przedstawiających twarz z oddalenia zazwyczaj detale są rozmyte i nie ma ich zbyt wiele. Zazwyczaj polecam wtedy znaczne uproszczenie twarzy. W tym wypadku można jednak pokusić się o próbę narysowania szczegółów. Kredki uzupełniłam twardymi ołówkami. Dodałam też wiele szczegółów czarną kredką, ponieważ zależało mi na tym, by głowa pasowała intensywnością do reszty rysunku. Całość uzupełniłam blenderem, pamiętając o tym, że lekko przyciemnia on warstwy kredek.

O ile na twarzach kobiet Muchy widać miliony detali, o tyle reszta ciała pozostaje zazwyczaj dość płaska, bez wyrazistego cieniowania. To znacznie ułatwia i przyspiesza pracę nad rysunkiem. Tło jest ciemne i wyraziste, dlatego ciało wycieniowałam dość jasno. Dzięki temu wyróżnia się i wydaje się wręcz świecić nadnaturalnym blaskiem.

Ok a teraz czas na…

Mieliście mały zawał serca, co ? 😀 Tych, którzy nie widzą o co chodzi, odsyłam .

Po szybkiej kawce (pitej z dala od rysunku 😉 ) zajęłam się wykańczaniem tła. Szkicowanie różnych detali okazało się – wbrew moim przewidywaniom – bardzo przyjemne. Rysowanie różnych wzroków naostrzonymi kredkami sprawiło wiele radochy. Połączyłam kolory, które już wcześniej użyłam, w fantazyjnych arabeskach i imitacjach egzotycznych liści.

Na koniec uzupełniłam ramkę piórem.

Wiem, że krzywo.

Na dzień dzisiejszy pozostawiam ją niepokolorowaną ale na pewno w chwili wytchnienia wrócę do rysunku i dorysuję coś ciekawego.

Mam nadzieję, że znajda się osoby, które zostały oczarowane stylem Alfonsa Muchy i które zdecydują się nim zainspirować. Jeżeli zagadnienie Was zaciekawiło, polecam przejrzenie albumów z twórczością artysty, ponieważ nie wszystkie obrazy można obejrzeć w sieci. Szczególnie polecam książkę R. Ormiston, Alfons Mucha i jego świat, z której korzystałam w trakcie pracy nad tym tekstem.