Własny styl w rysunku mangowym
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Dzięki Waszym komentarzom z poprzednich notek dowiedziałam się najważniejszych rzeczy o mandze, jej założeniach i zasadach. Z tego powodu, dziś mogę je świadomie łamać, bez posądzeń o ignorancję :).

Wierzę w to, że posiadanie własnego stylu (a nawet sam fakt poszukiwania go) jest ważniejsze od ślepego podążania za kanonami. Styl sprawia, że nasze rysunki są unikalne, możliwe do rozpoznania nawet bez podpisu. Uznałam więc, że będzie to dobry temat na pierwszy tekst z mangowego cyklu.

Poszukiwanie własnego stylu to zazwyczaj proces długotrwały. Wiąże się z oglądaniem wielu prac innych artystów, wykonywaniem licznych szkiców testowych, czasem nawet robieniem notatek. Chodzi o to, by znaleźć taką kombinację różnych elementów, która nas zadowoli nie tylko z estetycznego ale i ideologicznego punktu widzenia.

W przypadku mangi mamy do podjęcia kilka decyzji. Czy nasz styl będzie raczej realistyczny czy może zdecydujemy się na komiksowy (w ekstremalnej wersji nawet hip-hopowy)? Lub oldschool? Wybór ten wiąże się z obejrzeniem rysunków innych artstów pod kątem rodzaju konturów. Trzeba zwrócić szczególną uwagę nie tylko na ich grubość ale też umiejscowienie. Zobaczcie, czy wykonturowane są tylko postacie czy także tło oraz w jaki jest stopień ich szczegółowości a następnie zbadajcie, jakie wrażenie to na Was wywołuje.

Pomyślcie też o tym, jaki będzie cel Waszych rysunków. Spełnienie własnych marzeń (np. poprzez naszkicowanie siebie w roli superbohatera), zaskoczenie widza ilością szczegółów, opowiedzenie historii (np. poprzez komiks), pokazanie emocji? Odpowiedź na to pytanie ułatwi Wam podjęcie różnych decyzji w trakcie pracy nad obrazkiem.

Wydawać by się mogło, że tematyka prac mangowych jest dość oczywista i nie warto się nią zajmować przy wyborze stylu. Na początku można rysować dosłownie wszystko, z czasem naturalne stanie się, że pewne tematy stają się ulubione. Przy czym pisząc „temat” nie mam na myśli rysowania w kółko tej samej postaci, w tym samym stroju, w tej samej scenerii. Mam na myśli raczej pewne zagadnienia, które można realizować na różne sposoby. Przykładowe zagadnienie to życie nastolatków. W jego obrębie znajdą się rysunki przedstawiające np. sceny ze szkoły (np. plotkowanie przy szafkach), życie domowe (kłótnia z mamą o oceny jak w pierwszym odcinku Czarodziejki z Księżyca), romantyczne spotkania zakochanych par. Zupełnie innym przykładem będzie fantastyka, czyli góry, zamki, smoki, elfy lub tematy futurystyczne (elektroniczne gadżety, nowoczesne ubrania). Co wybieracie?

Kolejna sprawa to postacie. Najlepsi rysownicy potrafią stworzyć je tak, że nikt nie ma wątpliwości z rozszyfrowaniem, kim jest ich autor. Zdecydujcie więc, jaką sylwetkę będą miały Wasze. Poprzez sylwetkę rozumiem nie tylko proporcje ale też charakterystyczne części ciała. Bardzo charakterystyczna częścia ciała będą oczy. Warto zastanowić się nad tym, jak będą wyglądały te rysowane przez nas i poświęcić czas na dopracowanie ich.

Jest jeszcze kwestia tła. Można narysować je tak, by stanowiło kontynuację sceny na pierwszym planie lub stworzyć je w stylu zupełnie nierealistycznym np. za pomocą dekoracyjnego wzoru lub zbioru surrealistycznych przedmiotów.

Na koniec pozostawiłam kolorystykę. Naturalnie jej wybór nie polega na trzymaniu się do końca życia jednego odcienia. Chodzi raczej o dobranie intensywności barw (pastelowe czy neonowe), nastroju (realistyczne, mroczne, romantyczne).

Omówienie techniki i przyborów idealnych do tworzenia mangi pozostawiam sobie do innego tekstu, bo jeszcze nie mam zbyt wiele do powiedzenia na ten temat. Nie mniej jednak warto o nich wspomnieć pod kątem tego, jak wpływają na styl. Sądzę, że technika nie jest kluczowa, jeśli chodzi o rozpoznawalność autora. Prace dobrego rysownika można rozpoznać bez względu na to czy stworzył je ołówkiem czy namalował farbą. Warto jednak wiedzieć, że akcesoria, których używamy mają wpływ na nastrój rysunku. Akwarela, którą ja aktualnie testuję, pomoże uzyskać romantyczny lub smutny klimat. Samoprzylepne folie typu raster, idealnie przydadzą się do prac w klimacie odlschool. Neonowe pisaki i zakreślacze to coś, co podkreśli dynamiczne obrazki. W niemal kazdym stylu przyda się biały żelopis, którym można podkreślić błyszczące włosy, poprawić oczy i dodać romantyczny śnieg.

Ja nadal jestem na etapie poszukiwań ale wiem już mniej więcej w jakim kierunku zmierzam. Moje obrazki, jak zdążyłam zauważyć, przypominają raczej screeny z anime niż mangę. Wybrałam styl zbliżony do realistycznego – delikatne linie, niekonturowane tła. Moim celem będzie przede wszystkim przekazanie emocji i to zamierzam głównie trenować. Cel spróbuję osiągnąć poprzez dobranie odpowiedniej kolorystyki, mimiki postaci, perspektywy i rzeczy o których jeszcze nie mam pojęcia. Moje postacie będą romantyczne. Długie, wiecznie rozwiane włosy i – docelowo – trochę staromodne, przesadnie dekorowane ubrania. Zdecydowałam, że będę rysować wyłącznie całe sylwetki, bo mangowe portrety mnie nieszczególnie interesują. W komentarzach do poprzedniego tekstu upierałam się, że mangą zainteresowałam się, gdy byłam już duża ale przypomniałam sobie, że miałam taki mały epizod po obejrzeniu – jak się zdaje – Czarodziejki z Księżyca. Ubzdurałyśmy sobie wtedy wraz z kuzynką, że wyjedziemy do Japonii, będziemy zarabiać na życie produkowaniem sandałów dla ludzi pracujących na polach ryżowych a w wolnym czasie będziemy rysować mangę. Tak więc stworzyłyśmy w tym czasie wiele portretów. Naturalnie niezbyt udanych. Chyba właśnie ich wspomnienie tak bardzo odrzuca mnie od rysowania twarzy w zbliżeniu. Twarz to dla mnie unikalny zbiór świateł i cieni, wypukłości, niedoskonałości, mimiki. Idealne do przedstawienia w stylu realistycznym. Moje postacie będą miały wyraźne wcięcie w talii (bo ja takie mam), długie nogi (bo ja takie mam) i przesadnie szczupłą sylwetkę (bo tak 🙂 ). Jeśli chodzi o kolorystykę, wybrałam kolory pastelowe, trochę wpadające w realistyczne (zupełnie inaczej niż w przypadku !). Charakterystyczną cechą mojego stylu będą wyraziste, proste cienie, które – jak sądzę – bardzo wpływają na nastrój rysunku. Jako tematykę wybiorę dawne czasy i fantastykę. Zobaczymy co z tego wyjdzie 🙂

Myśleliście już nad własnym stylem, czy po prostu rysowaliście bez zastanowienia? Opowiedzcie coś o Waszych obecnych, lub przyszłych pracach. I koniecznie polećcie artystów, którzy wyróżniają się bardzo charakterystyczny stylem, czyli takich, których rysunki rozpoznacie nawet wtedy, gdy nie są podpisane.

Krok po kroku – Lady Stark

Czas na pierwszy tutorial!

Oczywiście praca pod względem wykonania będzie niezbyt udana, ponieważ dopiero zaczynam przygodę z mangą, ale sądzę, że dobrze zilustruje zagadnienie poszukiwania własnego stylu.

Kiedy zapowiadałam, że każdy portret postaci z serialu Gra o Tron wykonam w innym stylu i technice, chyba nikt nie podejrzewał, że komukolwiek przypadnie manga.

Jak już wspominałam, zależy mi na tym, by moje prace były pełne emocji, dlatego wybrałam scenę, w której Lady Stark dowiaduje się o śmierci męża i spaceruje po smutnej, zimowej krainie. Choć Catelyn jest z rodu Tullych, zdecydowałam się na utrzymanie obrazka w odcieniach bieli i szarości, nawiązujących do herbu Starkow. Zupełnie nie zależało mi na odwzorowaniu podobieństwa aktorki, która gra Cat w serialowej adaptacji Pieśni Lodu i Ognia, dlatego w ogóle nie korzystałam ze zdjęć. Pomocne okazały się natomiast rysunki i grafiki innych artystów, ponieważ – jak już kiedyś wspominałam – coś, co przerysujemy kilkakrotnie, zapada nam w pamięć na tyle, że możemy to później odtworzyć z pamięci. W mangowym rysunku jestem na etapie zapamiętywania charakterystycznych póz i min. znajdziecie obrazek, na którym się nieco wzorowałam.

Szalenie podobają mi się fantazyjne, odręcznie rysowane ramki. Ja nie potrafię jeszcze takich robić, więc zdecydowałam, że tym razem narysuję prostą.

Wiele podręczników rysowania mangi radzi, by szkicowanie sylwetki rozpocząć od głowy. Ja mocno sugeruję, żeby tego nie robić, bo prawie na pewno postać wyjdzie wtedy nieproporcjonalna lub nie zmieści się na kartce. Sądzę, że dużo lepiej jest zacząć od delikatnego nakreślenia, gdzie będzie się znajdowała.

Później można podzielić dany obszar na kilka części (najwygodniej na osiem) i wpasowywać w nie poszczególne części ciała, pamiętając, by sylwetka była szczuplejsza od prawdziwej.

Ja podczas pracy korzystam ze zdjęcia ale mimo to staram się odwzorować sylwetkę postaci (na grafice ukrytej pod warstwami materiału), by lepiej kontrolować rysunek. Po przerobieniu narysowanie sylwetki mangowej będzie nieco prostsze.

Jak zdążyłam zauważyć, szczególnie istotne na tym etapie jest bardzo dobre zaostrzenie ołówka oraz posiadanie precyzyjnej gumki do mazania (np. takiej w drewienku). Starałam się przesadnie nie bazgrać, bo w mandze czystość linii jest dość istotna. Nie mniej jednak, jeśli jakiś fragment mi się nie udaje, bez żalu wymazuję to, co trzeba, i rysuję od nowa.

Z głowy naszkicowałam krajobraz, jaki uwielbiam czyli rozległe pola z górami w tle.

Rysowanie wirującej na wietrze sukni okazało się całkiem przyjemne, wbrew temu, czego się spodziewałam. Wystarczyło narysować falowana linię i dorysować kilka w miarę równoległych kresek w miejscach, gdzie występują największe załamania materiału.

Praca zrobiła się trochę skomplikowana, dlatego precyzyjną gumką do mazania zaczęłam wymazywać niepotrzebne już linie.

Zbliżenie na detal. Jak się zorientowałam, smutne mangowe oczy mają podkreśloną dolną powiekę. Postaram się ją tak narysować.

Rysunek wymagał kilku poprawek. Zorientowałam się, że niezbyt rozsądnie naszkicowałam rozwiane włosy i suknię, które falują w dwóch przeciwnych kierunkach.

Rysowanie rozwianych fałd materiału okazało się nieprawdopoidobnie przyjemne. Tak przyjemne, że jak zwykle przesadziłam na rysunku 🙂

Przyszedł czas na cos, czego się najbardziej obawiałam – konturowanie. Kontury powinny być raczej precyzyjne, ciągłe. Styl jaki sobie wybrałam niestety wymaga miliona szczegółów… Zdecydowałam się na konturowanie cieniutkim czarnym długopisem, ponieważ cienkopis, który kupiłam jednak nie do końca jest wodoodporny. Zaczęłam od miejsc, które znajdują się najbliżej widza – takich, które nie zasłaniają innych. W przypadku tego rysunku będzie to rękaw i wstążeczka. Podczas rysowania linii obracałam sobie kartkę, by było mi wygodniej. Długopisu nie da się wymazać, więc precyzja i uwaga były bardzo wskazane.

Później stopniowo przechodziłam dalej.

Gdy rysunek (oprócz tła) został pokryty długopisem, wymazałam niepotrzebne już ołówkowe linie i uzupełniłam szkic w miejscach, które tego wymagały.

Przed nałożeniem akwarelowej warstwy pomyślałam nad kolorystyką. Założyłam, że moje obrazki będę dążyły do przekazywania nastroju i emocji, więc barwy będę dopierała pod tym kątem. Scena, nad którą pracuję, jest oczywiście smutna. Pomyślałam więc o szarościach, bielach (to kolory rodu Starków), brązach i błękitach. Za pomocą narzędzia , które jest dostepne online, upewniłam się, czy kolory będą do siebie pasować.

Jednym z założeń, jakie sobie wybrałam, jest rysowanie realistycznego, bezkonturowego tła, jak w niektórych anime. Zwilżyłam więc fragment kartki czystym pędzlem i nałożyłam rozwodnioną szarość Payne’a. Góry zaczęłam malować, gdy podkład był jeszcze mokry. Dzięki temu uzyskałam rozmyte, niewyraźne plamy.

Żeby śnieg wyglądał bardziej realistycznie malowałam go na niebiesko i dodałam sporo plamek wyglądających jak ślady przebiegających zwierząt.

Później zmieniłam pędzelek na cieńszy, poczekałam aż tło wyschnie i zajęłam się szczegółami.

Wypełnianie farba miejsc wykonturowanych było trudniejsze, ponieważ musiałam trzymać sie wyznaczonych linii. Czułam się jak dziecko w przedszkolu zajmujące się wyjątkowo trudną kolorowanką.

Powyżej widzicie kartkę, na której testowałam kolory. Zupełnie spontanicznie do mojej palety barw dodałam pomidorową czerwień.

Podczas oglądania prac innych rysowników zorientowałam się, że wyraziste cienie na twarzy potrafią stworzyć wyjątkowy nastrój na rysunku. Zdecydowałam się je wypróbować na mojej pracy.

Na samym końcu dodałam ogromną ilość płatków śniegu, które wirują na wietrze. Biały żelopis idealnie pokrył akwarele. Takie detale nadają obrazkom klimatu.

Moja pierwsza pełna praca w mangowym (ok, pseudomangowym) stylu gotowa. Wiem już, na co powinnam zwrócić uwagę następnym razem i jakich błędów się wystrzegać.

Pozostałe tutoriale z „Gry o Tron”

Nawiasem mówiąc

W Lidlu widziałam dziś zestaw cieniutkich pędzli, które mogą okazać się fajne do malowania mangi akwarelą. Czy ktoś je ma i może coś o nich powiedzieć? Jak się zdaje można też aktualnie kupić papier fotograficzny. Jak wiecie to na nim powstają moje fotorealistyczne prace.